Bokser Clemente Russo zadedykował swój srebrny medal „wszystkim, którzy cierpią prześladowania w Chinach, a jest ich bardzo wielu” i przekazał Dalajlamie własne rękawice. Brązowa medalistka we florecie (indywidualnie i drużynowo) Margherita Granbassi sprezentowała tybetańskiemu przywódcy swoją szermierczą maskę, „by broniła Tybetańczyków przed Chinami jak mnie w turnieju olimpijskim”. Natomiast chorąży włoskiej ekipy kajakarz Antonio Rossi wysłał Dalajlamie swój strój. Identycznie zrobiła urodzona w NRD Josefa Idem, jedna z najpopularniejszych sportsmenek Włoch, która w sobotę w wieku 44 lat zdobyła srebro w kajakarskim sprincie.
W piątek, gdy świat obiegła wiadomość, że chińskie wojsko otworzyło ogień do tybetańskich demonstrantów w prowincji Kham, włoski minister obrony Ignazio La Russa zaapelował do włoskich sportowców w Pekinie o gest solidarności z Tybetem. Idem w wywiadzie telewizyjnym wyjaśniła, że jej decyzja nie ma nic wspólnego z tym apelem, by stwierdzić: „Niektórzy politycy domagają się od sportowców politycznych gestów, a sami nie robią nic. Gdy Dalaj Lama odwiedzał w grudniu Europę, z politycznych przywódców oficjalnie przyjęła go jedynie kanclerz Angela Merkel, a reszta, w tym ówczesny premier Włoch Prodi, haniebnie stchórzyła”.
Dalaj Lama przybędzie do Rzymu 8 października na międzynarodowy festiwal filmowy, poświęcony w tym dniu w całości Tybetowi. Otrzyma honorowe obywatelstwo miasta.