Reklama

Turcja dalej od Zachodu, ale bliżej demokracji

Nowy szef armii objął dowództwo nad wojskiem, które ostatecznie traci wpływ na kształt państwa

Publikacja: 28.08.2010 03:22

Turcy coraz powszechniej manifestują przywiązanie do wartości islamu

Turcy coraz powszechniej manifestują przywiązanie do wartości islamu

Foto: AFP

Generał Isik Kosaner został w piątek formalnie zaprzysiężony na szefa tureckiego sztabu generalnego. Jak cała armia, uważa się za strażnika świeckiej republiki założonej przez Kemala Atatürka. Ale jeszcze nigdy nowy dowódca nie przejmował wojska o tak niewielkim wpływie na los państwa.

– Wpływy armii zostały w czasie kilku lat poważnie ograniczone, ale to dopiero początek zmian. Wojskowi ich nie powstrzymają, bo społeczeństwo chce armii, która nie miesza się do polityki. A wojsko zawsze czerpało swoją siłę z poparcia społeczeństwa i zależy mu na utrzymaniu jego sympatii – mówi „Rz” Fadi Hakura z Chatham House w Londynie.

[srodtytul]Klęska za klęską [/srodtytul]

Wojsko, które przez 80 lat istnienia świeckiej republiki, cztery razy przejmowało władzę, ostatecznie przegrywa walkę o wpływy z rządzącą Partią Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), oskarżaną przez część elit o próbę islamizacji kraju. Ukoronowaniem procesu podporządkowywania armii władzom świeckim ma być referendum w sprawie zmian w konstytucji przyjętej w 1982 roku w czasie rządów wojskowych. Głosowanie odbędzie się 12 września.

– Jeśli referendum zakończy się sukcesem władz, a wszystko na to wskazuje, będzie to koniec spuścizny po Atatürku – ostrzegał Gerald Robbins z Foreign Policy Research Institute w Filadelfii.

Reklama
Reklama

Turcy są innego zdania. – Referendum ukształtuje turecką demokrację. Naszą siłę oddziaływania w regionie zawdzięczamy temu, że jesteśmy uznawani za kraj muzułmański, w którym sprawnie funkcjonuje demokracja – uważa Sinan Ulgen z Centre for Economic and Policy Studies w Stambule.

Pretekstem do ograniczania wpływów wojska stały się unijne aspiracje Turcji wspierane przez większość mieszkańców. AKP, która przejęła władzę w 2002 roku, podkreśla, że jednym z warunków członkostwa jest zwierzchnictwo władz cywilnych nad wojskiem. Armia utraciła m.in. kontrolę nad Radą Bezpieczeństwa Narodowego, przez którą mogła wywierać wpływ na politykę państwa. W 2007 roku przegrała próbę sił z rządem, gdy chciała zablokować wybór na prezydenta Abdullaha Güla otwarcie manifestującego przywiązanie do wartości islamu. Najsilniejszy cios otrzymała jednak na początku tego roku, gdy władze aresztowały kilkudziesięciu wojskowych, których oskarżyły o organizowanie antyrządowego spisku siedem lat temu.

Policzkiem dla armii był także sam sposób mianowania jej szefa. Do niedawna politycy nie śmieli ingerować w sprawy kadrowe. Jednak na początku sierpnia premier Tayyip Recep Erdogan wykorzystał to, że został szefem Rady Bezpieczeństwa zatwierdzającej nominacje, i nie zgodził się na kandydatury zaproponowane przez wojskowych. Po kilku dniach wojsko zgłosiło Kosanera.

Władze konsekwentnie przejmują też kontrolę nad wymiarem sprawiedliwości uznawanym za drugi bastion zwolenników świeckiego państwa. Przedstawiciele AKP obsadzili wszystkie najważniejsze instytucje sądownicze. Część analityków uważa, że to dowód na islamizację kraju, ale ekspert Chatham House jest innego zdania.

– Te zmiany zachodziłyby także, gdyby krajem rządziła inna partia. Zachód nie zauważył, że tureckie społeczeństwo się bardzo zmieniło. Stało się o wiele bardziej nowoczesne, pewne siebie. Chce, by krajem rządziły demokratycznie wybierane władze – przekonuje Hakura.

[srodtytul]Bliżej do sąsiadów [/srodtytul]

Reklama
Reklama

Turcja, która jest członkiem NATO, dokonała w ostatnich latach także zwrotu w polityce zagranicznej. Zaczęła zacieśniać stosunki ze swoimi arabskimi sąsiadami, m.in. z Syrią i Iranem, a odeszła od sojuszu z Izraelem. Momentem krytycznym stało się wysłanie przez turecką organizację charytatywną, związaną z islamskimi radykałami, konwoju z pomocą dla Strefy Gazy. 31 maja izraelscy komandosi podczas próby zatrzymania statku z agresywnymi pasażerami na pokładzie zabili dziewięciu tureckich aktywistów. Ankara wycofała ambasadora z Jerozolimy. Zdaniem izraelskich władz akcja była prowokacją ze strony Turcji.

– Żaden turecki rząd nie byłby w stanie utrzymać dobrych relacji z Izraelem będącym w ciągłym konflikcie z Palestyńczykami. Ale faktycznie obserwujemy reintegrację Turcji z regionem i jest to wynik zmian po zakończeniu zimnej wojny. Przestaliśmy być filarem bezpieczeństwa USA. Nie ma co liczyć na członkostwo w Unii Europejskiej. Nic dziwnego, że zacieśnia się współpraca z najbliższymi sąsiadami – tłumaczy Hakura.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=w.lorenz@rp.pl]w.lorenz@rp.pl[/mail]

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1457
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1456
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1454
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama