Większość krajów zrezygnowała z telegramów. Telegraf pojawił się na Łotwie w 1852 r. Kabel, który połączył Rygę i oddalone o kilka kilometrów miasto Bolderaja, był wówczas najdłuższy w całej Europie Północnej.
Do dziś Łotysze mogą wysyłać telegramy za pośrednictwem Poczty Łotewskiej. – Ale tylko do krajów WNP, czyli do państw byłego ZSRR.
Do innych krajów nie jest to możliwe – usłyszeliśmy na poczcie w Rydze. Wysłanie telegramu kosztuje równowartość 1,5 euro i można to zrobić przy każdym okienku pocztowym w kraju. Mieszkańcy Łotwy wysyłają ich około 350 na miesiąc, w tym około 140 za granicę.
Z takich usług korzystają głównie osoby starsze, ale też instytucje, na przykład koleje państwowe. „Wiele krajów zrezygnowało z telegrafu, ale państwa bałtyckie nie” – pisze zdumiony autor reportażu na stronie niemieckiego Radia Deutsche Welle. Ilustracją do tekstu jest rozświetlony wieżowiec na brzegu Dźwiny. I podpis: „Telegraf jest anachronizmem w nowoczesnej dziś Łotwie”.
W innych krajach telegramy wyparły faksy i e-maile. Telekomunikacja Polska zrezygnowała z nich w 2002 r., ale nadal są w ofercie Poczty Polskiej. Amerykańska firma Western Union zrobiła to po 150 latach, dopiero w 2006 r. W Internecie popularne stały się serwisy, za pośrednictwem których można wysłać telegram. W ubiegłym roku firma TelegramsOnline wysłała ich na terenie Wielkiej Brytanii ponad 2 miliony.