Reklama

Donbas dzieli sąsiadów

Grupa Wyszehradzka po raz kolejny próbowała reanimować współpracę regionalną.

Aktualizacja: 10.12.2014 07:54 Publikacja: 10.12.2014 02:00

Czterech premierów Grupy Wyszehradzkiej (Viktor Orban z Węgier, Robert Fico ze Słowacji, Bohuslav So

Czterech premierów Grupy Wyszehradzkiej (Viktor Orban z Węgier, Robert Fico ze Słowacji, Bohuslav Sobotka z Czech i Ewa Kopacz) i prezydent Szwajcarii (Didier Burkhalter - drugi z lewej) na spotkaniu w Bratysławie

Foto: PAP/EPA

Odradzająca się powoli grupa – po zapaści wywołanej wstąpieniem wszystkich jej członków do Unii Europejskiej – stanęła obecnie na krawędzi rozłamu po wybuchu wojny na Ukrainie. Konflikt stał się najpoważniejszym wyzwaniem dla jej jedności, każde bowiem z należących do niej państw zajęło inne wobec niego stanowisko.

We wtorek w słowackiej stolicy czterech premierów szukało rozwiązania tego problemu.

Ukraińscy analitycy uważają, że cztery państwa tworzące grupę (Czechy, Słowacja, Węgry, Polska) „nie tworzą jedności". – Widzimy przyjazną, a nawet prorosyjską politykę węgierskich przywódców, prorosyjskie oświadczenia czeskich. Wygląda na to, że Polska jest jedynym lojalnym partnerem Ukrainy – uważa kijowski ekspert Serhij Słodkyj. Nad Dnieprem szczególnie denerwuje  fakt, że grupa jednomyślnie – choć bez większych rezultatów – próbowała utrzymywać kontakty nawet z byłym prezydentem Wiktorem Janukowyczem, a straciła impet, gdy Ukraina wpadła w prawdziwe kłopoty.

„Beznadziejnie podzielone" – podobnie jak Ukraińcy ocenia sytuację w grupie również węgierski ekspert fundacji Carnegie Balazs Jarabik.  Jeśli nawet wprost nie występują przeciw unijnej polityce nakładania sankcji na państwo-agresora (jak Węgry), to kosztem sporów na wewnętrznej scenie politycznej, przede wszystkim w Czechach. „Prezydent Zeman nie tworzy polityki zagranicznej naszego państwa (...). Według naszego prawa prezydent nie ma na nią wpływu" – w wywiadzie dla ukraińskich mediów czeski minister spraw zagranicznych Lubomir Zaoralek musiał tłumaczyć, dlaczego w Kijowie nie powinni zbytnio przejmować się ekstrawaganckimi wypowiedziami Milosza Zemana.

Wydaje się jednak, że obecnie państwa wyszehradzkie są znacznie mniej podzielone. Początkowy sprzeciw wobec nałożenia sankcji na Rosję trzech z czterech członków grupy (Czech, Słowacji, Węgier) był motywowany ekonomicznie i jeszcze na początku lata udało się go przełamać. Praga obawiała się strat spowodowanych zakazem importu produktów „podwójnego zastosowania" (wojskowego i cywilnego) obejmujących czeskie obrabiarki. Budapeszt starał się stworzyć u siebie tzw. hub energetyczny (czyli gigantyczną rozdzielnię gazu spływającego nad Dunaj z różnych kierunków – przede wszystkim z Rosji). Bratysławę łączyły silne związki gospodarcze z Moskwą.

Reklama
Reklama

Jednak latem czterem państwom udało się przezwyciężyć różnice. Wyjątkiem okazały się Węgry, które właśnie w czasie najcięższych walk na Ukrainie dwukrotnie oficjalnie żądały od Kijowa przyznania autonomii rodakom mieszkającym na Zakarpaciu, w przeciwnym wypadku sprzeciwią się przyjęciu Ukrainy do UE. Węgrzy mieszkają zwarcie po ukraińskiej stronie granicy, w niektórych gminach stanowią 80 proc. ludności. Ale w ferworze walk w Donbasie Kijów bardzo niechętnie zareagował na węgierskie żądania i szantaż.

W połowie listopada prezydenci czterech państw wystąpili ze wspólnym oświadczeniem potępiającym rosyjską okupację Krymu. Ale dzień później czeski szef państwa Milosz Zeman powiedział w wywiadzie dla rosyjskich mediów, że „jakakolwiek pomoc ekonomiczna (Ukrainie) to po prostu wyrzucanie pieniędzy w błoto". Zaprzeczał również rosyjskiej agresji, twierdząc, że w Donbasie „trwa wojna domowa". Gdy jednak stwierdził, że Ukraina nie powinna zostać przyjęta do NATO, został skrytykowany przez własnego ministra spraw zagranicznych Lubomira Zaoralka. „Inne kraje nie powinny mówić Ukrainie, jaką drogę powinna obrać" – upomniał go szef dyplomacji. W Czechach Zeman pozostał osamotniony.

Prorosyjskiej polityce Węgier silny cios zadał sam Kreml, rezygnując z budowy rurociągu South Stream i niszcząc marzenie o hubie. W dniu spotkania premierów Grupy Budapeszt podpisał z Rosją umowę o rozbudowie węgierskiej elektrowni atomowej, ale nie wiadomo, czy Rosji uda się w ten sposób odrobić polityczne straty nad Dunajem.

Słowacja zaś po pierwszych wahaniach i cały czas wyrażanej niechęci do sankcji przeciw Rosji udostępniła swoje rurociągi dla gazu płynącego z zachodniej Europy na Ukrainę. Decyzja wywołała ogromne zdenerwowanie w Moskwie, niszczyła bowiem ukraińską zależność od rosyjskiego surowca. Kropkę nad i postawił nowy prezydent Słowacji Andrej Kiska. – Unia musi utrzymać sankcje, by zapobiec łamaniu międzynarodowego prawa –  powiedział.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1433
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1432
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1431
Świat
To koniec Europy jaką znamy, pożegnajmy USA. Chiny niszczą stary ład
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1430
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama