Rz: Czy sojusz północnoatlantycki zagraża Rosji? Tak twierdzą twórcy nowej doktryny wojskowej Federacji Rosyjskiej.
Gen. Mieczysław Gocuł, szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego: Zarówno do zmiany, jak i po zmianie sytuacji geostrategicznej oraz geopolitycznej po rozwiązaniu Układu Warszawskiego sojusz północnoatlantycki nigdy nie zagrażał Rosji. Nigdy nie prowadził działań agresywnych wobec tego kraju. Sojusz zawsze był otwarty na współpracę z Rosją, nie ograniczał roli tego państwa. Nawet w obliczu konfliktu na Ukrainie nie antagonizuje sytuacji.
Ale właśnie pod wpływem wojny na Ukrainie sojusz wzmacnia swoją obecność na Wschodzie. Rosja może to uznać za zagrożenie.
Dzisiejsze decyzje są wynikiem konsekwentnych działań na rzecz zmiany koncepcji sojuszu północnoatlantyckiego. Istota zawiera się w stopniowym przechodzeniu od operacji ekspedycyjnych do stawiania czoła nowym wyzwaniom. Skomplikowane relacje ukraińsko-rosyjskie niewątpliwie stanowią wyzwanie. Kryzys na Ukrainie przyczynił się do intensyfikacji współpracy w zakresie bezpieczeństwa krajów NATO. W naturalny sposób ubiegłoroczny szczyt sojuszu w Newport odniósł się do sytuacji na wschodniej flance. Istotne było przywołanie znaczenia artykułu 5. traktatu waszyngtońskiego i sojuszniczej zdolności obrony kolektywnej. Zmienia się formuła Sił Odpowiedzi NATO. Trwa proces tworzenia połączonych sił zadaniowych bardzo wysokiej gotowości (Very High Readiness Joint Task Force – VJTF).
Potocznie nazywamy je szpicą. W czasie ubiegłotygodniowego spotkania Komitetu Wojskowego NATO w Brukseli przygotowany został plan wzmocnienia sojuszu, który będzie rekomendowany ministrom obrony członków NATO.
Tak, plan wzmocnienia opiera się na czterech elementach: stałej, rotacyjnej obecności sił sojuszu na terenie wschodniej flanki, zmianie formuły Sił Odpowiedzi NATO, zmianie sposobu dowodzenia tymi siłami, a także na przyjęciu planów „wariantowych" związanych z przeciwdziałaniem potencjalnym zagrożeniom. Silnego broni się skuteczniej. A konkretne rozwiązania już widzimy – misja Baltic Air Policing, w której uczestniczą lotnicy z kilku krajów, wzmacnia system obrony powietrznej całego sojuszu. W 2015 roku w Polsce będą organizowane jeszcze intensywniejsze szkolenia z udziałem żołnierzy z innych krajów. Będziemy gościli m.in. żołnierzy z: USA, Kanady, Francji, Belgii, Niemiec i Wielkiej Brytanii.
Mówił pan o przyjęciu tzw. planów wariantowych, kiedy sojusz będzie mógł podjąć działania wojskowe. Jaka jest czerwona linia, której Rosja nie może przekroczyć?
To jest zapisane w art. 5 traktatu waszyngtońskiego – gdyby naruszyła obszar kompetencji sojuszu, gdy zostanie dokonana agresja chociażby na jeden kraj członkowski. Na szczycie NATO zapadły decyzje, aby zintensyfikować działania mające na celu wzmocnienie obrony krajów członkowskich. Jednym z jej elementów jest wzmocnienie zdolności poszczególnych krajów. Stąd decyzja naszych władz politycznych o przeznaczeniu minimum 2 proc. PKB na wydatki obronne.
Nie odnosi pan wrażenia, że Rosja stara się balansować na „czerwonej linii"? Co jakiś czas mamy informację o naruszeniu przestrzeni powietrznej różnych krajów – w tym Polski – przez rosyjskie samoloty wojskowe.