Reklama
Rozwiń
Reklama

Agonia państwa opiekuńczego

Dwie trzecie wyborców odrzuca ostrożną reformę rynku pracy forsowaną przez premiera Manuela Vallsa.

Aktualizacja: 16.05.2016 23:19 Publikacja: 15.05.2016 19:49

Paryż, plac Republiki. Demonstrują zwolennicy utrzymania przywilejów socjalnych (zdjęcie z 30 kwietn

Paryż, plac Republiki. Demonstrują zwolennicy utrzymania przywilejów socjalnych (zdjęcie z 30 kwietnia 2016 r.)

Foto: AFP, Miguel Medina

Rennes było w czasie weekendu świadkiem kolejnych brutalnych manifestacji: w starciach rannych zostało kilkudziesięciu policjantów, zatrzymano nawet licealistę pod zarzutem próby zabicia funkcjonariusza sił porządkowych.

Na paryskim placu Republiki, podobnie jak w centrach wielu innych miast, pęcznieje liczba uczestników nocnych, pokojowych protestów (Nuit Debout), gdzie dyskutuje się, w jaki sposób uratować „wartości lewicy" i „zdobycze socjalne", które „zdradził socjalistyczny rząd".

Nowa siła na lewicy

Ale protesty największą skalę osiągnęły w sieci. Każdego dnia od wielu tygodni średnio pod petycją o zniesienie ustawy El Khomri (od nazwiska pochodzącej z Maroka minister pracy) na portalu www.loitravail.lol podpisuje się 73 tys. osób – rekord w historii francuskiego internetu.

Potężną frustrację społeczną już próbują dyskontować politycy – na razie przede wszystkim na lewicy. W ubiegłym tygodniu Manuel Valls wykorzystał w czasie pierwszego czytania ustawy w Izbie Deputowanych zapis artykułu 49.3 konstytucji, który pozwala przeforsować nowe prawo bez głosowania, o ile większość posłów nie doprowadzi do obalenia rządu.

Taki manewr nie udał się prawicy (zebrała 246 głosów zamiast potrzebnych 288), ale także radykalnie deputowani socjalistyczni, razem z postkomunistycznym Frontem Lewicy i ugrupowaniami zielonych, starali się doprowadzić do upadku rządu Manuela Vallsa.

Reklama
Reklama

– Choć zabrali tylko 56 głosów, to może być początkiem nowej siły na lewicy, jeśli manifestacje będą się nasilać. Partia Socjalistyczna może się rozpaść, na czele buntu stają już tak znane postacie, jak Martine Aubry (córka była szefa Komisji Europejskiej Jacques'a Delorsa) czy Daniel Cohn-Bendit (legendarny lider protestów z 1968 r.) – mówi „Rz" Gerard Grunberg, znany badacz francuskiej lewicy.

Bezrobocie nie chciało samo spaść

W maju 2012 r., na tym samym placu Republiki, Francois Hollande obiecywał wyborcom, że uratuje kraj przed bolesnymi reformami społecznymi, jakie musieli przeprowadzić sąsiedzi Francji: Niemcy, Hiszpanie, a nawet Włosi. Przemówienie wygłosił w noc po wyborze na prezydenta Republiki. I rzeczywiście, Hollande nie tylko nie zliberalizował rynku pracy, ale nawet cofnął niektóre reformy swojego poprzednika, jak wydłużenie wieku emerytalnego.

Ale przez kolejne cztery lata prezydent nie był w stanie spełnić swojej podstawowej obietnicy: ograniczenia bezrobocia.

Jego kalkulacja, że liczba osób bez pracy zacznie sama spadać w miarę, jak koniunktura w strefie euro zacznie się poprawiać, okazała się naiwna. Bez pracy wciąż pozostaje 10 proc. Francuzów wobec 6,8 proc. w Polsce (metodologia Eurostatu). To 3,5 mln osób, a jeśli liczyć i tych, którzy są zmuszeni do pracy na część etatu – 6 mln.

Francuscy pracownicy są drodzy (35,1 euro za godzinę wobec 8,6 euro w Polsce i 32,2 euro w Niemczech), a przede wszystkim trudni do zwolnienia. Dlatego przedsiębiorcy boją się ich zatrudniać, a czasem nawet przenoszą produkcję do Europy Środkowej.

Ustawa El Khomri ma temu choć trochę zaradzić. Co prawda w trakcie wielomiesięcznych debat została pod naciskiem związków zawodowych rozmyta, zakłada jednak wiele znaczących zmian.

Reklama
Reklama

Wprowadzony 16 lat temu przez socjalistę Lionela Jospina 35-godzinny tydzień pracy ma zostać co prawda utrzymany, ale przedsiębiorcy (a nie jak wcześniej całe branże) będą mogli uzgodnić wydłużenie czasu pracy (z 25-procentową premią za dodatkowe osiem godzin tygodniowo i 50 proc. za kolejną). Ułatwiony ma zostać także proces zwolnienia pracowników w razie kłopotów firmy, a ustalane przez sądy pracy odszkodowanie – ograniczone.

Takie przepisy niemal na pewno wejdą w życie, bo choć Senat może je nieco zmienić, to w drugim czytaniu, dzięki przepisom 49.3, zostaną w następnych tygodniach zatwierdzone przez izbę deputowanych.

Za późno na odważne decyzje?

To jednak nie pomoże utrzymać się socjalistom przy władzy: 67 proc. Francuzów jest przeciwnych takim rozwiązaniom.

– Hollande zbyt późno zdobył się na odwagę. Do wyborów prezydenckich pozostał niespełna rok, za mało, aby spadek bezrobocia dzięki reformie rynku pracy był odczuwalny – mówi Grunberg.

Pytanie, kto na tym błędzie bardziej skorzysta: skrajna lewica czy Front Narodowy.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1453
Świat
Islam w Europie, brutalna diagnoza. Europejski laicyzm przegrywa?
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama