Han Zicheng, mieszkaniec Tiencinu, przeżył japońską inwazję, chińską wojnę domową i rewolucję kulturalną, ale nie jest w stanie znieść życia w samotności.
Po śmierci żony napisał ogłoszenie, które wywiesił w budynku pobliskiego dworca autobusowego w ruchliwej dzielnicy, gdzie mieszka.
"Samotny staruszek po 80. roku życia. Potrafi robić zakupy, gotować, i dbać o siebie. Bez żadnej przewlekłej choroby" - napisał.
"Odszedłem na emeryturę z instytutu naukowego w Tiencinie, mam emeryturę w wysokości 6 tysięcy juanów. Nie pójdę do domu opieki. Mam nadzieję, że jakaś dobroduszna osoba lub rodzina adoptuje mnie, a gdy umrę - pochowa moje ciało" - napisał staruszek.
Han desperacko szukał towarzystwa. Jego synowie nie utrzymują z nim kontaktów, sąsiedzi mają dzieci i własnych starych rodziców, którymi muszą się opiekować.
Han Zicheng ma na razie wystarczająco dużo sił, by jeździć rowerem na rynek i robić zakupy, ale jest świadom, że pewnego dnia zdrowie go zawiedzie. Ma też świadomość, że jest jednym z milionów starych, samotnych Chińczyków, bez wsparcia rodziny.
Rozwieszającego ogłoszenia Hana dostrzegła obca kobieta i jego zdjęcie opublikowała na portalach społecznościowych. Coś zaczęło się zmieniać w życiu staruszka, zainteresowały się nim media i organizacje niosące pomoc samotnym. Ożywienie trwało jednak niezbyt długo i mężczyzna zaczął tracić nadzieję.
Nawiązał jednak trwalsze znajomości, między innymi z młodym wojskowym, który rozważał zaopiekowanie się staruszkiem. Utrzymywali regularny kontakt telefoniczny.
Pewnego dnia jednak Han nie zadzwonił. Gdy znajomy usiłował się do Hana dodzwonić, usłyszał młody męski głos, który poinformował go, że Han Zicheng zmarł 17 marca.
Był to jeden z - jak się okazało trzech - synów Hana, który przyleciał do ojca z Kanady. Mężczyzna był zły na ojca i jego ogłoszenie o adopcji. Twierdził, że synowie utrzymywali z ojcem kontakty i Han nie miał powodu, by narzekać na samotność.
Śmierć Hana Zihenga nawet wśród jego sąsiadów pozostała niezauważona. Nawet komisja sąsiedzka, która ma sprawdzać sytuację samotnych mieszkańców była zaskoczona jego śmiercią. Kilku sąsiadów stwierdziło, że zauważyło nieobecność Hana, ale nie zainteresowało się tym bliżej.
Poprawiające się standardy życia w Chinach i wieloletnia, złagodzona w ostatnim czasie polityka jednego dziecka doprowadziły do tego, że już w tej chwili 15 procent Chińczyków ma ponad 60 lat. Według prognoz do 2040 roku osób w tym wieku ma być 25 procent.
Sytuacja starych samotnych Chińczyków zaczyna być dramatyczna. Coraz częściej odbywają się procesy, które starzy rodzice wytaczają swoim dzieciom, by te choć w podstawowym stopniu zapewniły im opiekę. I coraz częściej taka przymusowa opieka jest przez sąd zasądzana.