Grupa 32 posłów pod wodzą deputowanego Partii Komunistycznej (PC) Andre Gerina pracowała sześć miesięcy nad raportem, który ma służyć jako punkt wyjścia do projektu ustawy. W liczącym ponad 200 stron dokumencie zalecają, by zakazać noszenia burki w szpitalach, urzędach, szkołach i środkach transportu publicznego.
Komisja nie poparła propozycji posła rządzącej Unii na rzecz Ruchu Ludowego (UMP) Jeana-Francois Cope i wykluczyła całkowity zakaz noszenia burki, między innymi na ulicy. Zdaniem deputowanych zostałby on natychmiast cofnięty przez Trybunał Konstytucyjny.
– Konstytucja gwarantuje swobodę ekspresji w przestrzeni publicznej. Całkowity zakaz byłby sprzeczny z tą gwarancją – podkreślał szef komisji Andre Gerin.
Choć zdaniem posłów ubiór całkowicie zakrywający twarz i ciało kobiety jest „zagrożeniem dla kultury i wartości Francji”, noszenie go nie może być karalne. Kobiety zasłaniające twarz w urzędach i szpitalach po prostu nie zostaną obsłużone. Będą miały wybór między tradycyjnym ubiorem i usługą. Deputowani proponują natomiast karanie mężów, którzy zmuszają żony do zasłaniania twarzy.
Podstawą sankcji mogłaby się stać ustawa zakazująca przemocy psychologicznej w związkach, przygotowywana obecnie przez rząd. Burka ma także być przeszkodą w uzyskaniu francuskiego obywatelstwa. Komisja poleciła ponadto, by parlament przyjął rezolucję uwypuklającą wartości republiki.
Raport podzielił polityków. Dla niektórych zawarte w nim propozycje są niewystarczające, dla innych idą za daleko. Frakcja socjalistów odmówiła uczestniczenia w głosowaniu nad dokumentem.
– To wszystko zwiększa tylko izolację muzułmanek w naszym społeczeństwie. Nie tędy droga – podkreślał szef frakcji socjalistów Jean-Marc Ayrault. Jean-Francois Cope zaś ogłosił, że w najbliższych dniach złoży własny projekt ustawy całkowicie zakazującej noszenia burki. Z kolei komuniści uważają, że „trzeba walczyć ze stygmatyzacją muzułmanów”.
Według oficjalnych danych burkę we Francji nosi około 2 tysięcy kobiet. Większość to Francuzki, które przeszły na islam.