Po wielu miesiącach dyplomatycznych nacisków Chiny zgodziły się na rozpoczęcie „poważnych negocjacji” w sprawie nałożenia ostrzejszych sankcji na reżim w Teheranie. Biały Dom, forsujący zaostrzenie polityki wobec Iranu, informację o zmianie stanowiska Pekinu ogłosił w dniu, w którym w stolicy Chin przebywał irański negocjator ds. atomowych Sajed Dżalili.
I chociaż Irańczyk podkreślił, że nowe sankcje sprawią tylko, iż Teheran wzmoże jeszcze prace nad technologią jądrową, to zmiana podejścia ze strony Pekinu – dysponującego prawem weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ – jest sukcesem Baracka Obamy.
– To ważny krok naprzód i pierwszy istotny sygnał, że Chiny są gotowe pracować z USA nad rozwiązaniem tego problemu – zauważa w rozmowie z „Rz” Elizabeth Economy, specjalistka od Chin w Radzie Stosunków Międzynarodowych (CFR).
Podkreśla jednak, że w sprawie współpracy w kwestii irańskiej na Pekin naciskały nie tylko USA, ale również inne państwa z Rady Bezpieczeństwa oraz np. Arabia Saudyjska.
Tak czy owak chińskie „tak” zwiększa szanse na zakładany przez USA scenariusz, że do zatwierdzenia ostrzejszej linii wobec Iranu dojdzie już w najbliższych tygodniach.