Numer niemal w całości jest poświęcony historii ziem białoruskich z okresu poprzedzającego rozbiory Rzeczypospolitej. Dziesięć egzemplarzy magazynu zostało skonfiskowanych przez białoruskich celników pasażerowi pociągu relacji Brześć – Terespol pod koniec października.

Nie wiadomo, które z publikacji liczącego 1100 stron i ważącego około kilograma wydania współpracownicy służb specjalnych uznali za niebezpieczne dla ładu państwowego. – Mam nadzieję, że jako ekstremistyczny nie zakwalifikowano bloku historycznego – mówi „Rz” redaktor naczelny „ARCHE” Walery Bułhakau. [wyimek]Skonfiskowano egzemplarze przeznaczone dla polskich historyków [/wyimek]

Skonfiskowane egzemplarze były przeznaczone dla polskich historyków, którzy publikowali w tym numerze, oraz dla kilku polskich uniwersytetów. Autorskiego egzemplarza magazynu nie dostał więc młody polski historyk Konrad Bobiatyński, który opublikował w nim pracę „Od Smoleńska do Wilna. Wojna Rzeczypospolitej z Moskwą (1654 – 1655)”, oraz Rafał Wnuk, który zamieścił w tym numerze artykuł o białoruskim antykomunistycznym podziemiu po II wojnie światowej.

Walery Bułhakau uważa, że żadnego z tekstów nie można uznać za ekstremistyczny. Przypuszcza, że KGB mogła się nie spodobać analiza przebiegu wyborów parlamentarnych na Białorusi oraz materiały z okrągłego stołu poświęconego prześladowaniom opozycji po wybuchu w centrum Mińska, do którego doszło w Święto Niepodległości 3 lipca.

Redaktor nie wyklucza też, że władze mogły się poczuć dotknięte recenzją filmu Andrzeja Wajdy „Katyń” pióra białoruskiego krytyka Andreja Rasinskiego, w której autor postawił znak równości między funkcjonariuszami NKWD i faszystami.

– Mamy do czynienia z celowym zastraszaniem zarówno wydawców, jak i czytelników – uważa Bułhakau. Dopatruje się w działaniach KGB prób odzyskania funkcji cenzorskich z czasów radzieckich. – Jedynym sposobem obrony przed podobnymi działaniami służb jest nadawanie jak najszerszego rozgłosu każdemu takiemu przypadkowi – mówi ekspert Białoruskiego Zrzeszenia Dziennikarzy, medioznawca Aleś Ancipienka.