Kilka tygodni po tym, jak wybuchł skandal wokół rosyjskiej publikacji oskarżającej Polskę o wywołanie II wojny światowej, państwowa telewizja zarzuca Warszawie spiskowanie z Hitlerem i próbę nakłonienia Japonii do zaatakowania ZSRR ze wschodu. [wyimek]O agresji na Polskę 17 września 1939w programie nie padło ani jedno słowo [/wyimek]
„«Wiesti niedieli» odkrywają jedną z najbardziej tajemniczych kart historii” – mogli usłyszeć widzowie. Reportaż ukazał się w telewizji Rossija w przeddzień obchodzonej 22 czerwca rocznicy ataku Niemiec na Związek Radziecki w 1941 roku. Czyli dnia, w którym Rosjanie wspominają ofiary Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.
Według rosyjskiego dziennikarza Ilji Kanawina – którego trzy lata temu Władimir Putin przyozdobił orderem „Za zasługi dla ojczyzny” – podpisując pakt Ribbentrop–Mołotow „Niemcy i ZSRR rozdzieliły strefy interesów w Polsce i państwach bałtyckich”. Ani słowa o tajnym protokole, który był przygotowaniem do napaści na Polskę, o późniejszej aneksji Łotwy, Estonii i Litwy (po modyfikacji protokołu), północnej Rumunii i części Finlandii. O agresji 17 września również w programie nie padło ani słowo.
Według występującej w materiale historyk Natalii Narocznickiej w wyniku paktu ZSRR odzyskał ziemie, które dawniej należały do Imperium Rosyjskiego. „Ta część Białorusi i Ukrainy, którą z jakichś powodów Piłsudski i współcześni Polacy nazywają Wschodnią Polską, była wcześniej częścią rosyjskiego imperium i została zajęta przez Polskę, która dokonała podziału Ukrainy i Białorusi na początku lat 20.” – tłumaczy Narocznicka, członek powołanej niedawno przez Dmitrija Miedwiediewa komisji do walki z fałszowaniem historii na niekorzyść Rosji.
O jej rzetelności świadczy to, że wymieniona przez nią zachodnia część dzisiejszej Ukrainy – która po I wojnie światowej przypadła Polsce – wcale nie była częścią państwa carów. Wcześniej wchodziła w skład Austro-Węgier.