Pierwszy oddział ukraińskich żołnierzy ma już wkrótce wyjechać do bazy Saczchere w Gruzji, gdzie szkolą się jednostki piechoty górskiej. – Z punktu widzenia uzbrojenia i taktyki działań mamy się czego uczyć od Gruzinów– mówił minister obrony Ukrainy Mychajło Jeżel. W zamian specjaliści z Tbilisi będą mieli dostęp do zakładów zbrojeniowych na Ukrainie, powstałych jeszcze za czasów ZSRR.
– Gruzja jest nimi zainteresowana z uwagi na duże ilości sowieckiej broni, które posiada. Na Ukrainie w czasach ZSRR istniała dobrze rozbudowana baza remontowa uzbrojenia wojsk powietrznych i pancernych. Poza tym mamy doświadczenie w produkcji czołgów i transporterów opancerzonych – mówi „Rz” Ihor Kozij, analityk kijowskiego Instytutu Współpracy Euroatlantyckiej.
Jeszcze do niedawna rządząca Partia Regionów Wiktora Janukowycza krytykowała byłego prezydenta Wiktora Juszczenkę za poparcie Gruzji w wojnie z Rosją w 2008 roku. W Radzie Najwyższej powstała nawet komisja śledcza, badająca kulisy nielegalnej sprzedaży ukraińskiej broni do Gruzji w 2005 roku. Między innymi rakietowych systemów przeciwlotniczych BUK, które miały bronić przestrzeni powietrznej Ukrainy.
Sztab Generalny w Moskwie uznał, że rakiety te zestrzeliły podczas wojny cztery rosyjskie samoloty.
Prokuratura w Kijowie nie potwierdziła zarzutów przeciwników Juszczenki, a otoczenie prezydenta Janukowycza zmienia teraz ton wypowiedzi. – Ukraina będzie dostarczała broń do Gruzji, bo teraz to już nie zagraża Rosji. Za Juszczenki podobne transakcje byłyby niebezpieczne. Uzbrojenie mogło być bowiem wykorzystane przeciwko krajom trzecim, w tym naszym przyjaciołom z Moskwy – powiedział deputowany Partii Regionów Mychajło Czeczetow.