Reklama

Ukraińskie obchody rocznicy Wielkiego Głodu

Ukraiński prezydent Wiktor Janukowycz apeluje do rodaków, by w sprawach historii kierowali się „prawdą i tylko prawdą”

Publikacja: 28.11.2010 19:13

Miejsce pamięci ofiar Wielkiego Głodu w Doniecku

Miejsce pamięci ofiar Wielkiego Głodu w Doniecku

Foto: AFP

77. rocznicę Wielkiego Głodu w latach 1932 – 1933, pamięć jego ofiar uczciły w sobotę tysiące Ukraińców. Zapalali świece, uczestniczyli w nabożeństwach i wiecach żałobnych. Do rodaków dołączyli politycy wygłaszający przemówienia i chcący przypomnieć o swoim istnieniu.

Janukowycz wziął udział w nabożeństwie celebrowanym przez metropolitę Wołodymyra, zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego patriarchatu moskiewskiego. W oświadczeniu do narodu stwierdził, że „Wielki Głód był prawdziwym Armagedonem” (jego zapowiedź znajduje się w Apokalipsie św. Jana, ma tam dojść do ostatecznej bitwy między siłami dobra i zła przed końcem świata – red.). Przekonywał też, że władze robią wszystko, by ofiary tragedii nie zostały zapomniane.

Historycy przypomnieli Janukowyczowi, że gdy został prezydentem, z jego portalu zniknęła strona o Wielkim Głodzie, a szefem Instytutu Pamięci Narodowej, który dokumentuje zbrodnie reżimu sowieckiego, mianował ideologa komunizmu. Janukowycz nie uznaje też Wielkiego Głodu za ludobójstwo. Z tego powodu nacjonalistyczna partia Swoboda chce podać go do sądu.

– Dla Janukowycza Wielki Głód to albo fikcja, albo cena, którą trzeba było zapłacić za budowę wspaniałego Kraju Rad – uważa prof. Myrosław Marynowycz z Katolickiego Uniwersytetu we Lwowie. Przekonuje, że gdyby nie zasługi poprzednika Janukowycza Wiktora Juszczenki, obchody nie miałyby takiego wydźwięku i nie odbywałyby się na szczeblu ogólnokrajowym.

Obrońcy praw człowieka dziwią się, że Janukowycz, który w przededniu obchodów złożył wizytę w Moskwie, w ogóle w nich uczestniczył. – Pewnie nie mógł zignorować nastrojów większości Ukraińców, którzy przywiązują ogromną wagę do tej tragedii. A wypowiedź o Armagedonie to po prostu zabieg, by nie wspominać o winie rosyjskiego imperium – mówi „Rz” znany dysydent Łewko Łukianenko.

Reklama
Reklama

Zdaniem historyka i politologa Kostiantyna Bondarenki wzmianka o Armagedonie jest dziełem doradców Janukowycza. – On sam nie wpadłby na taki pomysł. Jest dobrym technokratą i zna się na gospodarce, ale w sferze humanistycznej wypada słabo – mówi „Rz” Bondarenko.

Janukowycz, który uważa, że Wielki Głód nie był ludobójstwem Ukraińców, ale „wspólną tragedią wszystkich mieszkańców ZSRR”, zaapelował do rodaków, by w sprawach historii kierowali się „prawdą i tylko prawdą”.

Naukowców przestrzegł z kolei, by nie przesadzali z liczbą ofiar. – Uważam, że to bluźnierstwo, gdy uczestnicy sympozjów czy obrad tak lekko rzucają milionami zmarłych z głodu – od 3 do 5, a nawet 7 milionów – stwierdził. Była to także wyraźna krytyka pod adresem Juszczenki, który szacuje liczbę ofiar Wielkiego Głodu od 7 do 10 milionów.

Przez Ukrainę przetoczyły się trzy fale głodu: po rewolucji, w latach 1932 – 1933 i po II wojnie światowej. Historycy szacują, że w okresie sztucznie wywołanego przez Stalina Wielkiego Głodu umierało około 25 tysięcy ludzi dziennie. Dotychczas Wielki Głód za ludobójstwo uznały rządy i parlamenty 26 krajów, w tym Polski.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1459
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Świat
Indie i Chiny – wielkie starcie jest nieuniknione? Polska kupuje więcej złota niż Chiny
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1458
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1457
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama