– My, Polacy, sympatyzujemy z narodami, które walczą o wolność i demokrację, i dziś jest dzień satysfakcji z tego, że reżim, który uczynił wiele złego, upada – powiedział Radosław Sikorski. Podkreślił, że nasz ambasador jako pierwszy przeniósł się z Trypolisu do Bengazi – stolicy powstańców, a on sam jako pierwszy szef MSZ odwiedził Bengazi.
– W procesie transformacji Polska jest gotowa nieść pomoc – podkreślił, wskazując, że nasz kraj jako przewodniczący obecnie UE wspiera działania szefowej europejskiej dyplomacji.
Catherine Ashton z radością przyjęła zmiany w Libii. – Jesteśmy świadkami ostatnich chwil reżimu. Wzywam Kaddafiego, by bezzwłocznie zrezygnował – podkreśliła. Podobnie jak minister Sikorski wezwała powstańców do respektowania praw człowieka.
Na razie Unia Europejska utrzymuje sankcje wobec władz libijskich, jednak może szybko je znieść. Sankcjami objętych jest prawie 50 libijskich instytucji, a ponad 30 członków władz ma zakaz podróżowania po UE, ich konta w Unii są zamrożone.Eksperci i komentatorzy zastanawiają się, czy po upadku Muammara Kaddafiego w Libii powinno pozostać NATO, którego siły pomogły w obaleniu dyktatora. Szef amerykańskiej Rady ds. Stosunków Międzynarodowych Richard Haas podkreśla, że problemem będzie to, że powstańców libijskich łączy wyłącznie wrogość wobec dyktatora. – Potrzebne będzie jakieś wsparcie, najprawdopodobniej również dla przywrócenia i pilnowania porządku niezbędne będą siły międzynarodowe – podkreślił. Ale jego zdaniem prezydent USA Barack Obama powinien dotrzymać słowa i nie wysyłać żołnierzy do Libii.
„American Spectator" napisał, że Europa i USA mają odmienne interesy w Libii. „Jeśli walki się nie skończą, to będzie problem dla Europy, zwłaszcza z uchodźcami. (...) Prezydent Sarkozy powinien zastanowić się nad wysłaniem wojsk w misji pokojowej i stabilizacyjnej. Prezydent Obama nie powinien tego robić".