Eksplozję i kilka strzałów słyszano nad ranem koło obleganego przez policję budynku, w którym zabarykadował się domniemany zabójca z Tuluzy - informuje Reuters, powołując się na świadka rozgrywających się tam wydarzeń. Wcześniej, krótko przed północą słyszano tam trzy eksplozje.

Dziennikarz RFI Piotr Moszyński na antenie TVN24 mówił, że policja wybiła okno, by wywrzeć presję na podejrzanego. Jego zdaniem policjanci chcą by zmęczenie i zimno obniżyły jego morale.

Pierwotnie agencje prasowe informowały, że rozpoczął się szturm policji. Potwierdził to zastępca mera Tuluzy Jean-Pierre Havrin. Nieco później telewizja CNN poinformowała jednak, powołując się na francuskie władze, że oblężenie mieszkania domniemanego zabójcy trwa, a policja nie przystąpiła jeszcze do szturmu.

Gueant jest na miejscu policyjnego oblężenia domu, gdzie przebywa podejrzany, w jednej z dzielnic Tuluzy. Przez cały dzień, w czasie policyjnej operacji słychać było kilka strzałów, rannych zostało trzech policjantów.

Około południa czasu polskiego mężczyzna przerwał negocjacje z policją. Wkrótce potem ewakuowano mieszkańców oblężonego budynku. Zapewniono im pomoc psychologiczną.

Agencja Reuters, powołując się na jeden z kanałów telewizji francuskiej, BFM,  poinformowała, ze policja zatrzymała zamachowca. Minister spraw wewnętrznych Francji Claude Gueant zaprzeczył.

Prokurator: Zabójca przyznał się do trzech ataków

Domniemany zabójca to Mohammed Merah, Francuz pochodzenia algierskiego. Mężczyzna już od kilku lat był pod obserwacją służb antyterrorystycznych.

- Merah przyznał się policji do wszystkich trzech ataków i twierdzi, że chce się poddać późnym wieczorem - poinformował prokurator Francois Molins. Dodał, że 23-letni Mohammed Merah chciał zabić kolejnych dwóch policjantów w Tuluzie oraz żołnierza.

Domniemany zabójca mówi, że zawsze działał sam - powiedział prokurator. - Nie żałuje tego, co zrobił, jedynie tego, że nie zabił większej liczby osób. Szczyci się tym, że upokorzył Francję - poinformował prokurator Francois Molins.

Odnaleziono kamerę, którą 23-letni Mohammed Merah miał przy sobie podczas ataków i będzie ona badana podczas śledztwa. Odnaleziono też skuter, na którym poruszał się sprawca - powiedział prokurator, cytowany na stronie internetowej tygodnika "L'Express".

Matka Meraha odmówiła pomocy policji

Policyjna akcja rozpoczęła się około godziny 3. Ok. 300 policjantów, niektórzy w kamizelkach kuloodpornych, otoczyło pięciokondygnacyjny budynek w jednej z dzielnic Tuluzy, w którym ukrywa się podejrzany 23-latek. Po przybyciu policji mężczyzna zaczął strzelać przez drzwi do funkcjonariuszy; rannych zostało dwóch lub trzech policjantów.

Elitarna jednostka policji RAID kilkakrotnie próbowała już wejść do mieszkania, w którym ukrywa się Merah, ale za każdym razem mężczyzna odpowiadał ogniem.

Sąsiedzi domniemanego zabójcy relacjonowali, że w nocy obudziły ich strzały albo telefony od policji z ostrzeżeniem, by nie wychodzili z domów ani nie zbliżali się do okien.

Policjanci przywieźli matkę mężczyzny, licząc, że pomoże ona w rokowaniach. Kobieta odmówiła jednak pomocy, ponieważ - jak tłumaczyła - ma "mały wpływ" na swego syna.

Podejrzany wyrzucił przez okno broń palną, ale ma jeszcze inne uzbrojenie. Początkowo zapowiedział, że podda się po południu.

W samochodzie jednego z braci domniemanego zabójcy z Tuluzy odnaleziono materiały wybuchowe. Brat, który tak jak 23-letni Mohammed Merah jest zwolennikiem salafizmu, został rano umieszczony w policyjnym areszcie.

Samochód znajdował się w pobliżu domu brata Meraha - dodało źródło policyjne.

Powiązania z al Kaidą

Szef MSW Claude Gueant oświadczył, że mężczyzna przebywał jakiś czas w Afganistanie. Był w przeszłości aresztowany w Kandaharze, bastionie talibów w południowym Afganistanie. Chciał on pomścić palestyńskie dzieci, a także wziąć odwet na francuskiej armii z powodu jej zagranicznych interwencji - mówił Gueant.

- Mężczyzna podejrzany o zabójstwa twierdzi, że ma powiązania z al Kaidą, a także kontakty z "osobami, które przyznają się do salafizmu i dżihadyzmu" - relacjonował minister.

Powiedział także, że policja przesłuchuje brata podejrzanego. Wcześniej źródła policyjne podawały, że w osobnej operacji aresztowano innego mężczyznę w związku z poniedziałkowymi zabójstwami.

Gueant zapowiedział, że celem sił bezpieczeństwa jest "zatrzymanie mężczyzny żywego", by móc postawić go przed sądem.

Przewodniczący Francuskiej Rady Kultu Muzułmańskiego Mohammed Moussaoui ocenił, że zabójstwa w Tuluzie i Montauban stoją w "całkowitej sprzeczności z zasadami islamu". - Muzułmanów we Francji obraża to, że (podejrzany) twierdzi, że przynależy do tej religii - oświadczył.

AFP, powołując się na źródła w policji podaje, że przełom w poszukiwaniach nastąpił, gdy policja wpadła na trop internetowego adresu brata mężczyzny. Badano bowiem drogę ogłoszenia internetowego, zamieszczonego przez 30-letniego żołnierza  - jedną z ofiar wcześniejszych zabójstw  w Tuluzie i Montauban. Żołnierz chciał sprzedać motocykl, a na jego ogłoszenie odpowiedział brat podejrzanego i ustalił datę spotkania.

Claude Gueant poinformował, że prezydent Nicolas Sarkozy, który udaje się do Montauban na pogrzeb zabitych żołnierzy, pojedzie też do Tuluzy, by "spotkać się ze śledczymi i im podziękować".

W poniedziałek nieznany sprawca zastrzelił przed szkołą żydowską w Tuluzie 30-letniego nauczyciela i troje dzieci. Według policji, ten sam mężczyzna odpowiedzialny jest także za wcześniejsze zabójstwa żołnierzy w Tuluzie i Montauban  11 i 15 marca.