Od brawurowych akcji przeciwko kartelom w Meksyku, przez energetyczny paraliż Kuby, aż po mocarstwowe ambicje Brazylii, kontynent ten przestał być jedynie „tylnym podwórkiem” USA, stając się kluczowym polem gry o surowce przyszłości i wpływy geopolityczne.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Ameryka walczy z Iranem, Chiny szykują się na zyski

Między pragmatyzmem a hegemonią

Współczesna Ameryka Łacińska to region ogromnych kontrastów, dysponujący niemal wszystkimi zasobami niezbędnymi do globalnego rozwoju gospodarczego – od litu w Boliwii i Chile, po ropę naftową i miedź. Ta obfitość surowców przyciągnęła Chińską Republikę Ludową, która stała się głównym partnerem handlowym Ameryki Południowej, inwestując miliardy w infrastrukturę i nowe technologie.

Jednak administracja Donalda Trumpa wyraźnie dąży do przywrócenia amerykańskiej dominacji na zachodniej półpółkuli, co objawia się m.in. naciskami na Panamę w kwestii neutralności kanału oraz próbami ograniczenia wpływów Chin i Rosji. Dr Michał Stelmach z Uniwersytetu Łódzkiego zauważa, że mimo ideologicznych deklaracji liderów takich jak Javier Milei, to pragmatyzm ekonomiczny dyktuje warunki: „Wiele krajów latynoamerykańskich nie jest sobie w stanie w tej chwili pozwolić na to, żeby zerwać te stosunki gospodarcze, czy mocno ograniczyć stosunki gospodarcze z Chińską Republiką Ludową, nawet jeśli prezydent Trump by sobie tego bardzo życzył”.

Czytaj więcej

„Rzecz o geopolityce”: Sojusz Chin i Rosji. Operacja USA na Karaibach

Widmo interwencjonizmu i „Tarcza Ameryk”

Polityka Stanów Zjednoczonych wobec regionu nabiera nowego, bardziej agresywnego charakteru. Po akcjach wymierzonych w reżim Nicolása Maduro, uwaga Waszyngtonu ogniskuje się na Kubie, która zmaga się z potężnym kryzysem energetycznym i skutkami długoletniej blokady. Jednocześnie w regionie obserwujemy odwrót od narracji opartej na prawach człowieka na rzecz militarystycznego zwalczania przestępczości zorganizowanej. Symbolem tej zmiany jest projekt „Tarczy Ameryk” oraz brutalne akcje przeciwko baronom narkotykowym, takim jak El Mencho w Meksyku. Jak podkreśla dr Stelmach: „Mamy taki powrót do interwencjonizmu amerykańskiego w nowym wydaniu, zwłaszcza przy tej okazji interwencji w Wenezueli, gdzie wiadomo dzisiaj już, że nie chodziło absolutnie o żadne szczytne cele, demokratyzację w Wenezueli, obronę praw człowieka, tylko i wyłącznie o interesy amerykańskie”.

Czytaj więcej

Donald Trump już nie chce Pokojowej Nagrody Nobla? Oto wojny, które wywołał

Wewnętrzne drżenia i mocarstwowe sny

Stabilność regionu podkopują jednak głębokie kryzysy wewnętrzne – od Peru, które w ciągu dekady miało ośmiu prezydentów, po Haiti kontrolowane niemal w całości przez gangi. Na tym tle wyróżnia się Brazylia pod rządami prezydenta Luli, która dzięki zaawansowaniu technologicznemu (czego przykładem jest montaż myśliwców F-39E) i zaangażowaniu w grupę BRICS, buduje pozycję lidera Globalnego Południa. Sukces tych aspiracji zależy jednak od tego, czy państwa regionu poradzą sobie z ogromnymi nierównościami społecznymi i pułapką zadłużeniową, w którą wpadły m.in. Ekwador czy Argentyna. Choć wskaźniki makroekonomiczne w niektórych krajach, jak argentyńska inflacja, wykazują oznaki poprawy, proces ten okupiony jest drastycznymi cięciami socjalnymi i poszerzaniem obszarów biedy.