W Wielką Sobotę, w głównym dniu akcji, działacze na rzecz pokoju zorganizowali liczne marsze w całych Niemczech. Tysiące osób wzięły udział w demonstracjach, wiecach i rajdach rowerowych w 70 miastach. W Duisburgu rozpoczął się trzydniowy Marsz Wielkanocny Ren-Ruhr, który do poniedziałku przejdzie przez Essen do Dortmundu.

Jego hasło brzmi: „Gotowi do pokoju, a nie do wojny! Przeciwko poborowi i militaryzacji! Żadnych nowych broni średniego zasięgu w naszym kraju!”. Również w Berlinie, Lipsku, Hanowerze, Bremie, Düsseldorfie, Bonn, Monachium, Stuttgarcie i Saarbrücken, a także w wielu mniejszych miastach w Wielką Sobotę ludzie wyszli na ulice, domagając się pokoju i rozbrojenia.

Czytaj więcej

Wesołego Alleluja! „Rzeczpospolita” na święta

Marsze wielkanocne tradycyjnie rozpoczęły się w Wielki Czwartek i potrwają do poniedziałku. Wśród demonstracji zorganizowanych przez ruch organizacji pokojowych Netzwerk Friedenskooperative są koncerty, wiece oraz przemówienia poświęcone konfliktom w Iranie, w Gazie, na Ukrainie, konfliktowi kurdyjskiemu w Syrii, a także prawom człowieka i zmianom klimatycznym.

Przeciwko nowym zasadom poboru

Jednym z motywów przewodnich tegorocznych marszów jest decyzja rządu federalnego o reformie służby wojskowej. Od początku tego roku wszyscy osiemnastolatkowie otrzymują kwestionariusz od Bundeswehry, w którym pytani są o ich „motywację i predyspozycje” do służby w siłach zbrojnych.

Młodzi mężczyźni muszą  go wypełnić. Dla młodych kobiet, które zgodnie z konstytucją są zwolnione ze służby wojskowej, udzielenie odpowiedzi jest dobrowolne. Nowa ustawa o służbie wojskowej doprowadziła do strajków szkolnych w całym kraju.

Czytaj więcej

Niemcy mają inne problemy niż SAFE. Młodzi sprzeciwiają się poborowi do Bundeswehry

Gdzie jest prawo międzynarodowe?

Jak podkreśla Kristian Goll, rzecznik sieci Friedenskooperative, istnieje wystarczająco dużo powodów, dla których marsze pokojowe w Niemczech są nadal aktualne.

– Ukraina i Rosja, region Zatoki Perskiej, Izrael i Palestyna, czy też bombardowanie Iranu – to główne tematy marszów wielkanocnych. Podobnie jak, oczywiście, wzmocnienie prawa międzynarodowego – mówi w rozmowie z DW.

Marsze organizowane są w sposób zdecentralizowany, nie ma więc organizacji, która z góry narzucałaby tematy lub decydowała o tym, kto przemawia podczas wieców. W tym roku niemiecki ruch pokojowy wzywa niemiecki  rząd do podjęcia „inicjatyw dyplomatycznych mających na celu zakończenie wojen”. Apeluje o wysiłki na rzecz wzmocnienia prawa międzynarodowego oraz do zaangażowania się na rzecz ofiar wojen.

Czytaj więcej

Papież wyrasta na krytyka Trumpa. „Nie chce oskarżeń o pobłażliwość wobec trumpizmu”

W swoim oświadczeniu sieć krytykuje również rząd federalny za „selektywną interpretację prawa międzynarodowego”. Według organizacji ataki USA i Izraela na Iran należy potępić w takim samym stopniu, jak wojnę Rosji przeciwko Ukrainie.

Podzielony ruch

Hendrik Hegemann jest referentem naukowym w Hamburskim Instytucie Badań nad Pokojem i Polityką Bezpieczeństwa (IFSH). Uważa on, że pomimo wszystkich uzasadnionych pytań i obaw, tegoroczne marsze wielkanocne nie mogą liczyć na znaczny wzrost liczby uczestników.

Jego zdaniem wynika to częściowo z tego, że w obliczu ostatnich konfliktów wiele osób jest rozdartych nawet w obrębie samego ruchu pokojowego. – Na przykład w przypadku Ukrainy sytuacja jest znacznie bardziej złożona niż była w Iraku w 2003 roku – wyjaśnia Hegemann.

Czytaj więcej

Władimir Putin jak Józef Stalin. Walczy z „nazistami”, kłamie o Katyniu

Jak tłumaczy, wtedy w Niemczech odbywały się wielkie protesty pokojowe, bo niemal wszyscy zgadzali się, że tamten atak był złą decyzją. „Niedawno minęła rocznica zbrodni w Buczy i przez to znacznie trudniej jest teraz protestować przeciwko zbrojeniu Ukrainy”.

Pacyfizm nadal ważny

Marsze wielkanocne w Niemczech rozpoczęły się na początku lat 60., zainspirowane kampanią na rzecz rozbrojenia jądrowego w Wielkiej Brytanii. Obawa, że „zimna wojna” między Zachodem a Wschodem może przerodzić się w kolejną wojnę światową wyprowadziła na ulice setki tysięcy osób.

Marsze były często organizowane przez wiele organizacji: kościoły, związki zawodowe, partie lewicowe oraz ugrupowania pacyfistyczne, takie jak Niemieckie Stowarzyszenie Pokoju (DFG-VK). Teraz właśnie te grupy stają się głównym miejscem, gdzie młodzi szukają pomocy i porady w kwestii uniknięcia wojska.

Jednak w ostatnich latach organizatorom marszów wielkanocnych trudno było zmobilizować ludzi – mówi Hegemann. „Tradycyjne schematy nie mają już takiego samego potencjału mobilizacyjnego. Niektórzy z nich zmienili ponadto swoje stanowisko w sprawie polityki pokojowej.”

Czytaj więcej

Politykę Niemiec wciąż wydaje się paraliżować lęk przed Rosją

Według Hegemanna w ostatnich latach część osób zniechęciła się do udziału w marszach wielkanocnych również dlatego, że skrajna prawica oraz budzące kontrowersje osoby takie jak Sahra Wagenknecht, wykorzystywały ten temat do własnych celów.

Hegemann jest jednak przekonany, że pacyfizm nadal zajmuje ważne miejsce w debacie publicznej w Niemczech. „Jest to bardzo stara, ugruntowana tradycja, która zwłaszcza w czasach remilitaryzacji wskazuje alternatywne rozwiązania i stara się podać w wątpliwość pewne idee.”

Niemcy czują się coraz mniej bezpieczni

Poczucie bezpieczeństwa wśród Niemców drastycznie spadło w ostatnich latach. Według raportu opublikowanego w lutym przez Instytut Demoskopii Allensbach tylko 55 proc. Niemców czuje się bezpiecznie.

W 2025 roku odsetek ten wynosił jeszcze 60 proc., a w 2019 roku nawet 70 proc.. Około dwie trzecie Niemców obawia się, że ich kraj może zostać bezpośrednio wciągnięty w wojnę.

W dorocznym raporcie dotyczącym bezpieczeństwa instytut stwierdził, że coraz mniej Niemców ma poczucie, iż NATO jest w stanie zapewnić im bezpieczeństwo. Powodem tego jest spadek zaufania do USA jako gwaranta pokoju w Europie.