Reklama

Ramadan to nie czas na wojnę

Rozpoczął się święty miesiąc muzułmanów. Wielu Egipcjan wiąże z nim nadzieje na uspokojenie sytuacji.
Okolice meczetu Rabaa al-Adawija w Kairze, gdzie koczują zwolennicy odsuniętego od władzy prezydenta

Okolice meczetu Rabaa al-Adawija w Kairze, gdzie koczują zwolennicy odsuniętego od władzy prezydenta Mohameda Mursiego

Foto: Fotorzepa, Barbara Sierszuła; Jerzy Haszczyński BS Barbara Sierszuła; Jerzy H, Jerzy Haszczyński Jer Jerzy Haszczyński

Nad szeroką ulicą koło meczetu Rabaa al-Adawija, pod którym od kilku dni koczują dziesiątki tysięcy zwolenników obalonego prezydenta Mohameda Mursiego, powiewają różnokolorowe wstążeczki i proporczyki ze świątecznymi napisami. To jedyna rzucająca się w oczy ozdoba, która się tu na wschodnich przedmieściach Kairu pojawiła w związku z rozpoczętym w Egipcie ramadanem.

Były jeszcze torby pełne daktyli, które miały być pierwszym pokarmem spożytym po zapadnięciu zmroku. Ramadan jest miesiącem postu, ale także pokuty i refleksji. Po południu nieliczni decydowali się maszerować i wznosić hasła w obronie Mursiego, radośnie reagowali, gdy młodzieńcy z samozwańczej straży spryskiwali ich wodą, uważając jednocześnie by się nie napić, bo to przed zmrokiem zabronione. Część siedziała w cieniu, czytając Koran.

Pozostało jeszcze 81% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama