Szimon Peres urodził się jednak w Polsce, w liczącym około tysiąca mieszkańców miasteczku Wiszniew w powiecie wołożyńskim w województwie nowogródzkim. To około 100 km od Wilna. Dziś jest to terytorium Białorusi.
Wiszniew był typowym sztetlem, w czasie drugiej wojny prawie wszystkich miejscowych Żydów wymordowano. Zginęła też ta część rodziny Peresa, która nie zdecydowała się, tak jak jego rodzice w pierwszej połowie lat 30., wyemigrować do Palestyny.
Jak cytuje litewski portal Delfi, mer Arturas Zuokas, ważna postać litewskiego życia politycznego, stwierdził: - Chcę powiedzieć jasno i otwarcie, urodził się pan na terytorium ówczesnej Litwy.
Wiszniew to owszem dawne Wielkie Księstwo Litewskie, na dodatek Żydów pochodzących z tych terenów zwie się Litwakami, ale Szimon Peres (urodzony jako Szymon Perski) z państwem litewskim nie miał nic wspólnego. Sam dyplomatycznie wspomniał, przynajmniej wynika to z wypowiedzi Zuokasa, że „z powodu historycznych zmian" trudno mu powiedzieć, w jakim kraju się urodził.
Wiszniew nie należał nawet do Litwy Środkowej, przyłączonej po buncie generała Żeligowskiego, do Polski w 1922 r. Co Litwini uznali za okupację i czego skutkiem był brak stosunków dyplomatycznych między Litwą a Polską.
Szimon Peres zaczął w Izraelu świętować okrągłe urodziny już kilka tygodni temu. W ostatnim tygodniu wybrał się do państw bałtyckich. Najpierw na Łotwę, a do wczoraj był na Litwie, gdzie w podwileńskich Ponarach oddał cześć tysiącom zamordowanym przez Niemców i ich litewskich współpracowników Żydów. Wspominał, że żyli oni w szczęśliwym miejscu, Jerozolimie północy, i nagle, zostali wymordowani, a ich ciała zbezczeszczone i spalone.
Biorąca udział w uroczystości prezydent Dalia Grybausakaite powiedziała, jak cytowały media zachodnie, że Holokaust „była to także tragedia Litwy, ponieważ nasi bracia i nasze siostry zostali zamordowani. Musimy o tym mówić".
45-letni Arturas Zuokas był w swojej karierze liderem różnych ugrupowań liberalnych.