W japońskiej metodzie ustanawiania dni oficjalnie wolnych od pracy jest metoda. Można by się dziwić, dlaczego naród pracoholików aż 16 razy w ciągu roku może nie iść do swoich ukochanych biur i obywać się bez stereotypowych nadgodzin, jednak to dzięki tym rządowo wyznaczanym urlopom przeciętny Japończyk jest w stanie w miarę prawidłowo funkcjonować. Konieczność powstrzymania się od pracy w święto państwowe jest w stanie go choć w minimalnym stopniu zregenerować i sprawić, że nie powiększy statystyk tzw. karoshi, czyli śmierci z przepracowania.
Nowe święto państwowe
Tym razem kolejne święto w Japonii ma zostać ustanowione z innego powodu. Ma nim zostać 11 marca, dzień, w którym w 2011 roku doszło do historycznego nagromadzenia trzech katastrof: trzęsienia ziemi, wywołanej nim ogromnej fali tsunami i w konsekwencji obu wydarzeń do awarii w elektrowni atomowej znajdującej się w sąsiedztwie epicentrum. W 2015 roku miną 4 lata od wydarzeń w Fukushimie, ale to, co stało się przed laty, zdaje się na trwałe zmieniać sposób postrzegania japońskiej rzeczywistości.
11 marca 2011 roku narysował w wyobraźni mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni grubą kreskę, za którą nic już nie było takie samo. Część rzeczywistości została wykrzywiona i bezpowrotnie okaleczona, niektóre jej przejawy naznaczono na dłużej, inne na krócej, stworzono przy okazji także nową jakość tego, co japońskie. Inne nie znaczy zawsze lepsze, ale w przypadku wydarzeń po Fukushimie, hasło „made in Japan" stało się w tym samym stopniu zarówno powodem do wstydu, jak i do dumy jednocześnie.
Rządowa komisja dociekająca przyczyn wypadku w elektrowni nazwała serię zaniedbań czysto japońskimi, wynikającymi z kulturowej izolacji obywateli i hermetyczności ich światów. W Japonię i na cały świat poszła informacja, że japońskość może być zgubna, dlatego śmiało można powiedzieć, że trzęsienie ziemi tym razem okazało się wstrząsem dla narodowej mentalności. Kraj na razie nie wrócił do atomu, szuka nowych źródeł energii i ze względu na kłopoty ekonomiczne musi szukać nowego pomysłu na siebie. Rządząca partia w osobie premiera o wielkich ambicjach, Shinzo Abe, testuje granice wytrzymałości zarówno państwowych mechanizmów, jak i własnych wyborców. Zmiany wywołane 11 marca sprzed 4 lat okazały się tak silnie, że obecnie grupa polityków wystąpiła z wnioskiem o uchwalenie tego dnia świętem narodowym.
Każdego roku trzeba sobie przypominać
Celem święta było upamiętnienie ponad 15 tys. tragedii oraz ocalenie od zapomnienia powodów atomowej części potrójnej katastrofy. Takimi przesłankami kierowali się przedstawiciele wspominanej Partii Liberalno-Demokratycznej premiera Abe. Ich celem jest poddanie swojej propozycji pod oficjalne głosowanie z początkiem nowej sesji parlamentarnej, która rozpocznie się już niebawem, 26 stycznia. Na mapie krajowych świąt narodowych byłby to już kolejny taki przypadek.