Reklama
Rozwiń
Reklama

Polska, sojusznik Camerona

Londyn chce trwałego zrównania euro i innych walut w unijnym traktacie. Nowy polski rząd popiera ten pomysł.

Publikacja: 30.11.2015 19:57

David Cameron nie może być pewien, czy Brytyjczycy w referendum (zapewne w 2016 r.) opowiedzą się za

David Cameron nie może być pewien, czy Brytyjczycy w referendum (zapewne w 2016 r.) opowiedzą się za pozostaniem w UE

Foto: AFP, Andy Rain Andy Rain

Korespondencja z Brukseli

W najbliższych dniach do Warszawy przyjedzie David Cameron, żeby z nową polską premier rozmawiać o negocjacjach dotyczących pozostania Wielkiej Brytanii w strefie euro. Beata Szydło jest jednym z ostatnich przywódców, z którymi musi się skonsultować brytyjski premier, zanim wspólnie z Donaldem Tuskiem zdecyduje, czy zabiegać o porozumienie już na najbliższym szczycie UE 17–18 grudnia.

Usłyszy zapewne, że może liczyć na Polskę.

Korzystny pretekst

– Jesteśmy otwarci na wszystkie propozycje brytyjskie, nawet zmiany całej architektury traktatowej – powiedział dziennikarzom w Brukseli podczas szczytu UE–Turcja Konrad Szymański, minister ds. europejskich w nowym rządzie. Rządowi PiS bardzo podoba się pomysł zlikwidowania zapisu mówiącego, że euro jest walutą UE, i zastąpienia go oficjalnym uznaniem istnienia wielu walut we Wspólnocie.

Konrad Szymański w rozmowie z „Rz" potwierdził, że gwarancje dla walut narodowych, których chce Cameron, są dla nas korzystne. Bo gwarantują w przyszłości zapisy, które nie będą dyskryminowały ani krajów posługujących się funtem szterlingiem, ani tych, gdzie obowiązuje złoty. Cameron potrzebuje tych gwarancji, bo Wielka Brytania na trwałe chce pozostać poza strefą euro, co wywalczyła sobie w traktacie. Polska ma obowiązek przystąpić do strefy euro, ale nowy zapis może być dla niej wygodnym pretekstem do ciągłego zwlekania z tą decyzją.

Strefa też niechętna

– To nie byłby tylko zapis symboliczny. Miałby on poważne skutki praktyczne – mówi Paweł Świdlicki, ekspert think tanku Open Europe w Londynie. Za przykład podaje decyzję Europejskiego Banku Centralnego, który do rozliczania transakcji w euro dopuszczał tylko izby rozliczeniowe ulokowane w strefie euro, co było ogromnym ciosem dla prężnego londyńskiego City, będącego ciągle największym rynkiem finansowym w UE.

Londyn decyzję zaskarżył do unijnego sądu i wygrał. Ale nie ma żadnej gwarancji, że będzie wygrywał inne tego typu sprawy w przyszłości, dlatego chce prawnych gwarancji. – W obecnej sytuacji politycznej może liczyć na poparcie Polski, Czech czy Szwecji. Mają one co prawda obowiązek wejścia do strefy euro, ale wcale się do tego nie palą. To wygodny zapis dla tych, którzy na przykład nie chcą wprowadzić do euro przez najbliższych 20 lat – tłumaczy ekspert.

Reklama
Reklama

Przyznaje jednak, że jest i druga strona takiej decyzji. Bo i sama strefa euro wcale nie jest chętna do przyjmowania kolejnych państw do swojego grona. Dlatego Cameron może liczyć na poparcie w tej sprawie krajów takich, jak Niemcy czy Holandia. Nie będą one wtedy musiały dopraszać Polski i innych państw zobowiązanych do przyjęcia euro do negocjacji w sprawie reformy wspólnej waluty.

Punkt sporny

Warszawa i Londyn mają tylko jeden, za to bardzo ważny dla Camerona, punkt sporny. Chodzi o zasiłki społeczne dla pracowników z innych krajów UE. Londyn zaproponował, żeby były one przyznawane takim osobom dopiero po czterech latach uczestniczenia w brytyjskim rynku pracy, podobnie jak prawo do mieszkań socjalnych. Tutaj jednak napotyka opór nie tylko Polski, z której pochodzi najwięcej europejskich imigrantów zarobkowych, ale też Komisji Europejskiej oraz krajów UE przywiązanych do zasady swobodnego przepływu pracowników, jak Niemcy.

Londyn musi zmienić tę propozycję tak, aby nie była ona dyskryminująca dla innych nacji. – Może np. wprowadzić zasadę czterech lat dla wszystkich. Ale wtedy odciąłby od zasiłków Brytyjczyków powracających z zagranicy czy młodych ludzi wchodzących na rynek pracy – tłumaczy Paweł Świdlicki.

Mogłoby to być uznane przez Brytyjczyków za porażkę negocjacyjną i doprowadzić do przegranej w referendum o członkostwie w UE, które odbędzie się prawdopodobnie w przyszłym roku. Dlatego Cameron szuka politycznego poparcia krajów zainteresowanych pozostaniem Wielkiej Brytanii w UE i zgody na jakieś odstępstwa od zasady równouprawnienia. Jeśli będzie miał zgodę polityczną ze stolic UE, Komisja Europejska będzie mogła szukać prawnych sposobów na wykazanie, że wszystko jest zgodne z unijnymi traktatami.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Świat
„Rzecz w tym”: Bad Bunny, MAGA i kryzys Zachodu – pokolenie 30–40-latków buduje własny mit Ameryki
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1449
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama