Polski Alarm Smogowy apeluje do premiera o jak najszybsze dokończenie reformy tego programu. Zdaniem ekologów przez pierwsze dwa lata zlikwidowano zaledwie 70 tys. kopciuchów. Bez pełnego zaangażowania rządu nie uda się poprawić jakości powietrza w Polsce.

– Jesteśmy już prawie w jednej czwartej programu, który wystartował we wrześniu 2018 r., i najwyższy czas, by zaczął on działać, jak zaplanowano – mówi Andrzej Guła, lider PAS. Zdaniem PAS „Czyste powietrze" wciąż ma wiele mankamentów, które sprawiają, że program działa w ograniczonym stopniu.

Czytaj także:

Epidemia koronawirusa opóźnia realizację programu „Czyste powietrze"

15 maja 2020 r. rząd ogłosił restart programu, który od tego dnia zaczął działać na nowych zasadach. Między innymi z uproszczonym składaniem wniosków i skróconym czasem oczekiwania na decyzję. Niestety, te zmiany okazały się niewystarczające.

Zdaniem ekologów konieczne jest włączenie w dystrybucję programu m.in. samorządów gminnych. Rząd powinien też wesprzeć finansowo tworzenie gminnych punktów obsługi programu „Czyste powietrze". Wciąż brakuje wsparcia dla najuboższych gospodarstw domowych. Należy też zapewnić finansowanie dla programu ze środków Funduszu Odbudowy oraz Funduszu Spójności. Z pierwotnych zapowiedzi Ministerstwa Klimatu na ten cel miało być zabezpieczonych 8 mld euro. Tymczasem nie ma żadnych informacji o kwotach, jakie rząd planuje przeznaczyć na program z funduszy unijnych.

Brakuje też powszechnej kampanii promującej program „Czyste powietrze". PAS uważa, że ogłaszając program wart 100 mld zł i nie planując ciągłej kampanii informacyjnej, popełniono błąd.