Jeśli doświadczenie zada zbędny ból zwierzęciu, zostanie przerwane przez osobę nadzorującą eksperyment.
Taką zmianę przewiduje unijna dyrektywa w sprawie ochrony zwierząt wykorzystywanych do celów naukowych. Państwa członkowskie, w tym Polska, mają czas na implementowanie przepisów do 10 listopada. W tym celu Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przygotowało założenia do projektu ustawy o ochronie zwierząt wykorzystywanych do celów naukowych.
– Jedną ze słabości polskiej ustawy o doświadczeniach na zwierzętach jest, że przewiduje obowiązek wyznaczenia osoby nadzorującej przebieg eksperymentu, ale nie zapewnia żadnych mechanizmów realnego nadzoru. Nowe przepisy rozwiążą ten problem – podkreśla Tomasz Pietrzykowski, zastępca przewodniczącego Krajowej Komisji Etycznej ds. Doświadczeń na Zwierzętach.
Organizacje chroniące prawa zwierząt są zadowolone z planowanych zmian.
– Najważniejsza to przeprowadzanie niezapowiedzianych kontroli u użytkowników, dostawców i hodowców zwierząt używanych do doświadczeń. Obecnie o inspekcji trzeba uprzedzić siedem dni wcześniej – ocenia Paweł Gebert z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt Animals.
Kontrole będą przeprowadzane częściej. W ciągu roku będzie im podlegać przynajmniej 1/3 użytkowników, dostawców i hodowców. Polska ustawa ma przewidywać realne sankcje dla łamiących prawo – zarówno zawieszenie lub wykreślenie z ewidencji użytkowników, dostawców lub hodowców, jak i kary finansowe. W drastycznych przypadkach mają być stosowane sankcje karne.
Kontroli nie będą już prowadzić tylko inspektorzy społeczni, jak jest teraz.
Zostaną powołani etatowi kontrolerzy zatrudnieni przez naczelnego inspektora doświadczeń nad zwierzętami, a tę funkcję będzie pełnił jeden z wiceministrów.
W unijnej dyrektywie kontrowersyjne jest natomiast wykreślenie z definicji doświadczenia uśmiercania zwierząt w celu pozyskiwania narządu lub tkanek do badań.
– Oznacza to, że do badań na martwym zwierzęciu nie będzie potrzebna żadna zgoda. Te eksperymenty zostaną wyjęte spod jakiejkolwiek kontroli – wyjaśnia Tomasz Pietrzykowski.
Polska mogłaby zachować swoją definicję doświadczenia. Musiałaby jednak zgłosić taki zamiar do końca roku Komisji Europejskiej.
etap legislacyjny: uzgodnienia wewnętrzne