Rząd ma dziś zdecydować o poszerzeniu granic administracyjnych miast, które o to wnioskowały.

Choć władze Ełku chciały włączenia w jego obręb części wiejskiej gminy, nie dostały na to pozwolenia. – Wicepremier Grzegorz Schetyna jeszcze raz przeanalizował wniosek i wobec emocjonalnych zachowań części mieszkańców postanowił, że MSWiA nie będzie rządowi rekomendować poszerzenia Ełku o wnioskowane tereny – powiedziała „Rz” rzecznik resortu Wioletta Paprocka.

Resort nie zgodził się na włączenie wsi w granice m.in. Ełku i Przemyśla

Chodzi o niedawny protest mieszkańców gminy. Kilkadziesiąt osób prowadziło nawet głodówkę w gabinecie wójta Antoniego Polkowskiego. Szef gminy też głodował. Teraz nie kryje satysfakcji z decyzji MSWiA.

– Jak rząd ją zatwierdzi, możemy usiąść do stołu z władzami miasta, ale na równych prawach, a nie pod przymusem – mówi Polkowski.

Wielkie emocje towarzyszyły też mieszkańcom innych wsi, które mają być wchłonięte przez miasta. Nie wszędzie jednak protestują. Niektórzy chcą się stać mieszkańcami miast.

Dzisiejszej decyzji rządu z utęsknieniem czekają mieszkańcy przysiółka Dziady przylegającego do Przeworska w Podkarpackiem. Za wszelką cenę chcą należeć do miasta. Interweniowali w tej sprawie u starosty, wojewody i w samym ministerstwie. Liczą, że wówczas poprawi się ich byt. Władze Przeworska w zamian za przyłączenie atrakcyjnych terenów już obiecały mieszkańcom remont drogi, o który zabiegali od 20 lat.

Pierwotnie MSWiA negatywnie rozpatrzyło wniosek mieszkańców Dziadów, choć zdecydowana większość z nich w konsultacjach opowiedziała się za przyłączeniem do Przeworska.

Resort daje im jeszcze nadzieję. Dziś ponownie rozpatrzy tę sprawę.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

W graniczącej z Gliwicami Szałszy sprawa zmiany granic podzieliła mieszkańców do tego stopnia, że przestali sobie mówić dzień dobry.

Ci, którzy niedawno wybudowali się w Szałszy i mieszkają w willowych domach po jednej stronie drogi do Tarnowskich Gór, nazywani nowobogackimi, są za jak najszybszym przyłączeniem do Gliwic. Argumentują, że przynależność do miasta to szansa na kanalizację, lepsze drogi, dostęp do lepszych szkół. Ci z drugiej strony drogi są temu przeciwni. – Włączenie do miasta? Po naszym trupie!– mówią.

Inowrocław chciał się wzbogacić o tereny z dziewięciu sąsiadujących sołectw. Ale w konsultacjach 92 proc. mieszkańców się temu pomysłowi sprzeciwiło.

O poszerzenie granic miasta od lat walczy też prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc. Burmistrz pobliskiego Tyczyna Kazimierz Szczepański, który wkrótce może stracić dwie wsie Białą i Budzi ,wypowiedział prezydentowi wojnę. Tłumaczy, że jego gmina straci na tym ok. 4 milionów złotych z podatków, jak również infrastrukturę, a mieszkańcy tych wsi ugrzęzną w miejskiej biurokracji. Przeciwko wchłonięciu przez Rzeszów dwóch wsi z gminy Tyczyn burmistrz protestował u samego premiera Donalda Tuska. Dziś się okaże na ile skutecznie.

Wiadomo już, że nie powiodły się podobne próby prezydenta Przemyśla Roberta Chomy z PiS. Chciał, by do miasta przyłączone zostało kilka sąsiadujących z nim wsi. Władze Przemyśla tłumaczą brak zgody rządu tym, że to zemsta PO, które nie chciało podpisywać się pod sukcesem prezydenta związanego z opozycyjną partią.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: j.matusz@rp.pl