Ataki w szkołach na Mazowszu, które miały miejsce w ostatnich dniach, wywołały niepokój i lęk wśród rodziców i dzieci. Według ekspertki minie jeszcze wiele czasu, nim dowiemy się, co było przyczyną tych zdarzeń.

Jedna przyczyna nie istnieje. Ekspertka ostrzega przed falą prowokacji

– Sama informacja o przemocy nie „tworzy” sprawcy, dlatego byłoby uproszczeniem wskazywanie jednej przyczyny. Musimy liczyć się z tym, że w najbliższych dniach może również pojawiać się więcej gróźb, prowokacji i alarmujących wpisów, bo temat staje się szczególnie widoczny. Każdy taki sygnał trzeba traktować poważnie, ale nie należy automatycznie zakładać, że wszystkie zdarzenia mają ten sam motyw – uważa psycholożka Ewa Bensz-Smagała z zespołu terapeutów LuckyMind.

Jej zdaniem nie można dziś powiedzieć, że pierwszy atak spowodował kolejny – następstwo w czasie nie zawsze stanowi dowód związku. Badania opisują jednak mechanizm naśladownictwa: nagłośnione zdarzenie może stać się dla osoby już przeżywającej poważny kryzys gotowym scenariuszem działania, obniżyć próg psychologiczny i pokazać, że w ten sposób można skupić na sobie uwagę.

Czytaj więcej

Prof. Katarzyna Bąkowicz: Nie dawajmy ludziom instrukcji, jak dokonywać ataków

Efekt Columbine w Polsce? „To raczej spekulacje”

W dyskusjach na grupach eksperckich pojawiły się też spekulacje, czy nie mamy do czynienia z tzw. Columbine effect. W psychologii społecznej i kryminologii pojęcie to odnosi się bezpośrednio do masakry w Columbine High School (1999 r.). Przekształciło ono zjawisko masowej przemocy w makabryczny „wzorzec kulturowy”.

O ile pierwszy mechanizm dotyczy masowego zalewu informacjami, często sterowanego intencjonalnie, o tyle efekt Columbine opisuje zjawisko oddolnej, „wirusowej infekcji behawioralnej” i tzw. efektu zaraźliwości (ang. mass shooting contagion).

– Nie ma jednak wyraźnych i jednoznacznych przesłanek, aby mówić tutaj o efekcie Columbine, to raczej spekulacje. Badania nad tzw. Columbine effect i naśladowaniem przemocy szkolnej dają mieszany obraz: część analiz wykrywa krótkotrwałe skupiska podobnych zdarzeń, inne nie potwierdzają takiego efektu. Co więcej, wyniki dotyczą głównie Stanów Zjednoczonych, więc nie można ich wprost przenieść na Polskę. Najostrożniej powiedziałabym więc: możliwy jest efekt naśladowczy lub wpływ internetowych treści, ale nie wiemy, czy zadziałał – ani czy odnosi się do Columbine, czy do innych, świeżych wydarzeń. Sama zbieżność czasowa nie dowodzi związku przyczynowego – wyjaśnia Ewa Bensz-Smagała.

Jak rozmawiać z dzieckiem po tragedii? Kluczowe pytanie na start

W obecnej sytuacji rolą dorosłych jest być wsparciem dla uczniów. Jak mówi ekspertka, podstawą jest spokojna rozmowa i wysłuchanie.

– Rozmowę z dzieckiem najlepiej zacząć od pytania: „Co już o tym wiesz i czego najbardziej się obawiasz?”. Dzięki temu nie dokładamy mu obrazów i szczegółów, których wcześniej nie znało, a jednocześnie możemy sprostować plotki. Trzeba mówić prawdę, ale prostym językiem, odpowiednim do wieku. Nie pomoże zdanie: „Nie masz się czego bać”. Lepiej powiedzieć: „Rozumiem, że po tym, co usłyszałeś, możesz czuć lęk. Sprawdźmy, co wiemy i co robią dorośli, żeby zadbać o bezpieczeństwo”. Dziecko potrzebuje nie tyle obietnicy, że nic złego nigdy się nie wydarzy, ile poczucia, że jego strach został zauważony i że w razie zagrożenia wie, do kogo się zwrócić – radzi psycholożka.

Czytaj więcej

Atak na nastolatki, który nie miał miejsca. „Wymyśliły przedstawioną historię”

Kiedy lęk staje się groźny? Warto zwrócić uwagę na te sygnały

Według specjalistów po każdym takim wydarzeniu lęk, większa czujność czy niechęć do pójścia do szkoły mogą być naturalną reakcją. To dorośli są od tego, aby uspokoić emocje dzieci.

– Pomaga spokojny rytm dnia, ograniczenie wielokrotnego oglądania nagrań i rozmów pełnych spekulacji oraz konkretna informacja ze szkoły. Jeżeli jednak obawa nie słabnie, zaburza sen, wywołuje silne dolegliwości fizyczne albo uniemożliwia dziecku codzienne funkcjonowanie, potrzebna jest rozmowa ze szkolnym psychologiem lub innym specjalistą – mówi Ewa Bensz-Smagała.

Specjalistka zwraca uwagę, że wszystko zaczyna się jednak od bezpiecznej relacji z dorosłym.

– Jeśli dziecko spodziewa się, że zostanie wyśmiane, skrytykowane, ukarane albo że dorosły od razu wpadnie w panikę, może nie powiedzieć, że ktoś mu grozi, że zobaczyło niepokojący wpis lub że od dłuższego czasu nie czuje się bezpiecznie w szkole. Bezpieczna relacja nie oznacza, że dorosły zgadza się na wszystko. Oznacza, że potrafi najpierw wysłuchać, potraktować słowa dziecka poważnie i dopiero potem spokojnie działać. To właśnie świadomość: „mam komu powiedzieć i ten ktoś mi pomoże” jest jedną z najważniejszych form ochrony dziecka – wyjaśnia Bensz-Smagała.

Unikaj „doomscrollingu” i weryfikuj źródła

Sposobem na uniknięcie dezinformacji jest śledzenie tylko oficjalnych komunikatów przekazywanych bezpośrednio przez dyrekcję szkoły, policję oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji lub resort cyfryzacji. I ograniczenie tzw. „doomscrollingu”, czyli ciągłego odświeżania wiadomości i czytania komentarzy pełnych paniki.

Co ważne, dzieciom trzeba też jasno powiedzieć: jeśli zobaczą groźbę w internecie lub usłyszą o planowaniu przemocy, nie powinny jej udostępniać „dla żartu”, tylko natychmiast pokazać ją zaufanemu dorosłemu.

Czytaj więcej

Paulina Szewioła: Co się dzieje teraz z dziećmi? Nic nowego, one są takie od dawna

Ataki w szkołach na Mazowszu. Co wiadomo o tragicznych wydarzeniach?

W czwartek w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach w powiecie wyszkowskim jej były uczeń – 15-latek – zaatakował ostrym narzędziem trzy osoby, w tym woźną, która mimo reanimacji zmarła. Przy próbie obezwładnienia nastolatka ranni zostali dyrektor szkoły i nauczycielka. Był to kolejny taki atak w szkole na Mazowszu.

W środę w Ostrołęce 19-latek zaatakował nożem 9 osób – 5 uczniów, 2 nauczycieli i 2 osoby postronne. Tego dnia w Sierpcu policja zatrzymała też 17-latka, który planował atak w szkole. 

Gdzie szukać pomocy:

- 116 111 – całodobowa linia dla dzieci i młodzieży,

- 800 70 2222 – wsparcie w kryzysie psychicznym.

W sytuacji bezpośredniego zagrożenia dzwoni się na 112.