Brytyjski dziennik „The Guardian” zwrócił uwagę na inicjatywę polskich aktywistek, które uruchomiły w Warszawie tzw. Abortomat. Gazeta przedstawia urządzenie jako rozwiązanie umożliwiające w Polsce szybki i anonimowy odbiór tabletek aborcyjnych.
„Abortomat” w Warszawie. Sposób na dostęp do tabletek aborcyjnych w Polsce
Niedawno w Warszawie uruchomiono „Abortomat” – urządzenie umożliwiające odbiór tabletek aborcyjnych za pomocą sześciocyfrowego kodu.
Za inicjatywą stoją fundacja Women Help Women oraz Aborcyjny Dream Team, które przedstawiają ją jako pierwszy tego rodzaju automat na świecie. Jego uruchomienie ma ułatwić dostęp do aborcji farmakologicznej w Polsce, gdzie – jak zauważa „The Guardian” – obowiązują jedne z najbardziej restrykcyjnych przepisów aborcyjnych w Europie.
Urządzenie, wyposażone w 22 skrytki, ma umożliwiać kobietom szybki i anonimowy odbiór tabletek aborcyjnych bez konieczności oczekiwania na przesyłkę pocztową.
Jak wyjaśniają aktywistki, „Abortomat” powstał przede wszystkim z myślą o osobach, które z różnych powodów nie mogą lub nie chcą czekać kilku dni na dostarczenie leków. Wskazują, że dotyczy to między innymi kobiet, u których doszło do zatrzymania rozwoju ciąży lub wystąpiły komplikacje zdrowotne, a także tych, które obawiają się otrzymania przesyłki z tabletkami pod swoim adresem zamieszkania.
Czytaj więcej
Koalicja rządząca szykuje się do powrotu do tematu aborcji - być może już jesienią tego roku. Z sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” wynika, że może...
Jak działa „Abortomat”? Tabletki aborcyjne można odebrać za pomocą kodu
Kinga Jelińska, dyrektorka fundacji Women Help Women i współzałożycielka Aborcyjnego Dream Teamu, podkreśla, że celem przedsięwzięcia jest zapewnienie kobietom szybszego dostępu do tabletek aborcyjnych.
– Można zamówić bieliznę, kosmetyki, tusz do rzęs czy cokolwiek innego i otrzymać to praktycznie tego samego lub następnego dnia. Dlaczego więc nie tabletki aborcyjne, skoro w niektórych przypadkach potrzeba ich otrzymania może być znacznie pilniejsza? – powiedziała Jelińska, cytowana przez „The Guardian”.
Automat znajduje się w centrum aborcyjnym otwartym w marcu 2025 r. przez Aborcyjny Dream Team. Placówka, przedstawiana jako pierwsze tego rodzaju miejsce w Polsce, mieści się naprzeciwko Sejmu.
Osoby korzystające z centrum mogą uzyskać informacje na temat dostępnych możliwości przerwania ciąży, a także otrzymać wsparcie podczas przyjmowania tabletek aborcyjnych. Umiejscowienie placówki naprzeciwko parlamentu ma również znaczenie symboliczne, ponieważ pozwala aktywistkom zwracać uwagę na utrzymujące się ograniczenia w dostępie do aborcji w Polsce.
Czytaj więcej
Już wkrótce w koalicji wróci rozmowa o wznowieniu pracy nad projektami dotyczącymi aborcji - dowiedziała się "Rzeczpospolita". Z naszych rozmów wy...
Prawo aborcyjne w Polsce. Aktywistki chcą wykorzystać lukę w przepisach
Jak zauważa dziennik „The Guardian”, uruchomienie „Abortomatu” nastąpiło sześć lat po masowych protestach przeciwko zaostrzeniu polskiego prawa aborcyjnego. Demonstracje odbywały się wówczas w całym kraju. „W 2023 r. protestom przypisywano rolę w doprowadzeniu Donalda Tuska do władzy, wraz z jego obietnicą zmiany przepisów w ciągu 100 dni” – pisze dziennik, zauważając, że zapowiadane zmiany nie zostały jednak wprowadzone.
Jelińska podkreśla, że sytuacja polityczna doprowadziła do impasu w sprawie liberalizacji prawa aborcyjnego. Aktywistka przypomina ubiegłoroczną wypowiedź Donalda Tuska, który przyznał, że „po prostu nie ma większości” pozwalającej na zmianę przepisów i wprowadzenie możliwości przerywania ciąży do 12. tygodnia.
Premier sugerował jednocześnie, że jego rząd zamierza przyjąć inne rozwiązanie. W rozmowie z dziennikarzami zapowiadał, że osoby pomagające w przeprowadzaniu aborcji nie będą ścigane.
Obecnie w Polsce samo posiadanie lub przyjmowanie tabletek aborcyjnych nie jest przestępstwem. Karalne pozostaje natomiast dostarczanie takich leków innym osobom lub pomaganie im w ich uzyskaniu. Za tego rodzaju działania grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności. Zdaniem Jelińskiej „Abortomat” stanowi próbę wykorzystania niejednoznaczności przepisów dotyczących udostępniania tabletek aborcyjnych. – To trochę sposób na obejście prawa. Przepisy dotyczą bezpośredniego przekazywania leków drugiej osobie. Tutaj natomiast pomiędzy nimi znajduje się maszyna, co sprawia, że legalność całego rozwiązania staje się znacznie mniej jednoznaczna – wyjaśniła aktywistka.
Jest to jednak interpretacja przedstawiana przez organizatorki przedsięwzięcia, a nie potwierdzenie, że taka forma udostępniania leków jest zgodna z obowiązującymi przepisami.
Czytaj więcej
– Nakłanianie do aborcji ma swoje zapisy w Kodeksie karnym i ta organizacja (Aborcyjny Dream Team – red.) powinna odpowiadać za współudział w morde...
Protesty przed centrum aborcyjnym w Warszawie. Aktywistki krytykują brak reakcji władz
Według Jelińskiej działalność centrum aborcyjnego przyniosła rezultaty przekraczające początkowe oczekiwania organizatorek inicjatywy. Placówka nie tylko zapewnia pomoc osobom potrzebującym wsparcia w dostępie do aborcji, lecz także pozwala zwracać uwagę opinii publicznej na obowiązujące w Polsce ograniczenia. – Przerosło to nasze oczekiwania – przyznała Jelińska.
Jak relacjonuje Jelińska, przed placówką regularnie organizowane są protesty przeciwników aborcji, którzy pojawiają się tam trzy, a czasami nawet cztery razy w tygodniu. W demonstracjach zazwyczaj uczestniczy mniej niż 12 osób. Protestujący regularnie używają jednak syren i wuwuzeli, co powoduje hałas. Aktywistki obawiają się, że uciążliwości związane z protestami mogą ostatecznie skłonić okolicznych mieszkańców do domagania się przeniesienia centrum w inne miejsce.
Jelińska krytykuje brak reakcji ze strony odpowiednich instytucji. – Ani władze miasta, ani policja nie zareagowały. To było dla nas ogromnym rozczarowaniem – powiedziała.
Czytaj więcej
W przeprowadzeniu selektywnej aborcji ciąży bliźniaczej, czyli aborcji, w której usunięto jeden płód przy zachowaniu drugiego, pomógł Aborcyjny Dre...
Aktywistki: Dostęp do aborcji w Polsce nie zostanie rozwiązany przez polityków
Zdaniem Jelińskiej doświadczenia związane z działalnością centrum pokazują, że organizacje pomagające kobietom w dostępie do aborcji coraz częściej czują się pozostawione bez wsparcia ze strony polityków.
Jednocześnie zapotrzebowanie na ich działalność ma być – jak wskazuje Jelińska – duże. Aktywistka podaje, że w ubiegłym roku około 50 tys. osób w Polsce skontaktowało się z szerszą siecią organizacji wspierających dostęp do aborcji, poszukując pomocy.
W jej ocenie dotychczasowe doświadczenia wskazują, że rozwiązania problemu dostępu do aborcji należy szukać przede wszystkim w działaniach podejmowanych przez same kobiety i wspierające je społeczności, a nie w inicjatywach politycznych. – Myślę, że w Polsce problem dostępu do aborcji nie zostanie rozwiązany przez polityków, lecz przez kobiety i społeczności. Nie możemy ufać politykom w kwestii naszych własnych ciał – podkreśliła Jelińska.