Najpierw ustawa o związkach partnerskich, a później aborcja – tak zapowiadał w listopadzie 2025 r. marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Te deklaracje zaczynają się spełniać, bo Sejm dwa tygodnie temu przegłosował ustawę dotyczącą statusu osoby najbliższej. Jest jednak jedno istotne zastrzeżenie – zbliżają się wybory.

Z rozmów „Rzeczpospolitej” wynika, że w tej sprawie Nowa Lewica jest zdeterminowana, a przynajmniej chce pokazać taki obraz. Do tego stopnia, że jej ważni politycy deklarują, że będą w stanie iść nawet wbrew premierowi Donaldowi Tuskowi. Co się wydarzy w najbliższych tygodniach?

Czytaj więcej

Nowy sondaż partyjny: KO i Lewica mogłyby rządzić samodzielnie

Pierwsza rzecz – powrót do rozmów o aborcji w koalicji, co deklarują nasze źródła z Nowej Lewicy, deklarujące zainicjowanie tematu – prawdopodobnie na najwyższym szczeblu koalicji, czyli rozmów w różnych konfiguracjach między Donaldem Tuskiem, Włodzimierzem Czarzastym a Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem (inne formaty rozmów w koalicji nie działają w praktyce). Jeśli rozmowa się powiedzie, to Sejm może zająć się projektami najpewniej już po wakacjach – gdy pozostanie rok do wyborów. 

Rozmowy w koalicji mają ruszyć. Aborcja wróci jesienią? 

Przypomnijmy, projekty dotyczące aborcji – jest ich cztery – są w specjalnej komisji nadzwyczajnej, która powstała w 2024 r.. Szefową komisji jest Dorota Łoboda z Koalicji Obywatelskiej. Po przegłosowanej dwa tygodnie temu przez Sejm ustawie o statusie osoby najbliższej przychodzi zgodnie z deklaracją marszałka Czarzastego czas na aborcję. – Takie są ustalenia z koalicjantami sprzed kilku miesięcy. Uzgodniliśmy, że kiedy z sukcesem zakończymy procedowanie w parlamencie ustawy o statusie osoby najbliższej w związku, która była trudna negocjacyjnie dla koalicji, wrócimy do rozmów o projektach aborcyjnych. Nic się od czasu tych ustaleń nie zmieniło –  mówi „Rz” posłanka Dorota Łoboda z Koalicji Obywatelskiej.

Warto odnotować, że poprzednia próba przegłosowania w Sejmie ustawy dotyczącej aborcji w lipcu 2024 – była to ustawa o depenalizacji autorstwa Nowej Lewicy – zakończyła się fiaskiem m.in. ze względu na postawę polityków KO, w tym Romana Giertycha. Od tego czasu w koalicji w tej sprawie zapadła cisza.

Warto też odnotować, że zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami liderów Nowej Lewicy, aborcją koalicja miała zająć się już w styczniu 2026 r.. Jednak dzieje się to dopiero pół roku później, m.in. ze względu na opóźnienia w pracach nad projektem ustawy o statusie osoby najbliższej. W marcu tego roku pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”, że nowym terminem rozpoczęcia rozmów jest czas przed wakacjami.  Lecz w marcu rozmów także nie było. Tym razem ma się to zmienić.

Tusk wzmocni Lewicę? W koalicji wielka gra przed wyborami 

Od samej gry politycznej wokół aborcji w Koalicji ciekawsze jest ogólne wskazanie na czas wyborczy, który może mieć Donald Tusk. W koalicji jest teoria, którą słyszeliśmy zarówno ze źródeł w Koalicji Obywatelskiej, jak i Nowej Lewicy, że przed wyborami premier może dążyć do wzmocnienia Nowej Lewicy. Oznacza to, że w praktyce może zgodzić się na procedowanie i forsowanie, na przykład projektu depenalizacyjnego ponownie lub nawet projektów liberalizujących zasady dostępu do aborcji (są w komisji i takie projekty Nowej Lewicy oraz KO). Jakie jest uzasadnienie tej teorii? Według poinformowanych, polega na tym, że Donald Tusk ma dążyć do podziału obecnej koalicji na dwa bloki.

Jeden blok wyborczy byłby blokiem z PSL. Obecnie ludowcy oczywiście zastrzegają, że idą samodzielnie, co już wielokrotnie opisywaliśmy. Lewica ma zaś iść sama (też to deklaruje) i zgodnie z głoszoną teorią rywalizować z partią Razem (też planuje start samodzielny). Do tej rywalizacji jednak – taka jest ta logika – Czarzastemu, jego koleżankom i kolegom potrzebne są argumenty: sprawczość, realizowanie zapowiedzi.

Czytaj więcej

Za co naprawdę skazano Weronikę K., aktywistkę pro-life ułaskawioną przez Karola Nawrockiego

Dla wielkomiejskiego liberalnego elektoratu – KO, ale i części Nowej Lewicy – ważną sprawą może być aborcja. I rozpoczęcie procedowania w Sejmie. Sam premier Tusk jesienią w ubiegłym roku, o czym pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”, miał powiedzieć, że decyzje o formacie startu bloków zapadną wiosną 2027 r. Mówił tak na zamkniętym posiedzeniu klubu Koalicji Obywatelskiej; chwalił wtedy też PSL. 

Ekspert: Z Razem rywalizacja jest na innym polu 

Co na to wszystko eksperci? – Z perspektywy samego tematu aborcji i kwestii światopoglądowych to jest w zasadzie jedyny moment, kiedy można jeszcze zobaczyć, jak ten temat rezonuje w społeczeństwie, czy coś się zmieniło. Wprowadzanie go dopiero przy wyborach wydaje się bezzasadne, bo fala emocji może podążyć w różnym kierunku. Z tej perspektywy to dobry moment – mówi nam dr Bartłomiej Machnik z UKSW i Akademii WSB. 

Pytamy też o grę koalicyjną. – Jeśli chodzi o Lewicę, to jest to pewna forma nagrodzenia Włodzimierza Czarzastego, który już w pierwszym orędziu jasno zadeklarował, że będzie lojalnym i zdyscyplinowanym członkiem koalicji – dał tym samym znać premierowi o pełnej lojalności. Być może jest to forma spłacenia długu za to, że Lewica nie robiła problemów i wyciągnięcie do niej ręki w rywalizacji z partią Razem. Choć nie mam przekonania, że z Razem da się walczyć na aspekty światopoglądowe  – mam wrażenie, że Razem zdobywa poparcie w zupełnie innych obszarach. To jednocześnie działanie potencjalnie niebezpieczne, bo po stronie PSL pojawi się zagrożenie albo niepewność. Jeżeli Lewica ma być nagrodzona, to interesy PSL i jego elektoratu będą zagrożone – mamy tu do czynienia z całkowicie odmiennym światopoglądem. Co do zasady, jeżeli rzeczywiście tak będzie, jest to forma „nagrody” dla Czarzastego za to, że przez ostatnie dwa i pół roku był członkiem koalicji, który po prostu nie robił problemów  – w odróżnieniu od Polski 2050 czy nawet PSL, który też często się „stawiał” – konkluduje dr Bartłomiej Machnik. 

Wszystkie te warianty na politycznej szachownicy trzeba widzieć w warunkach, w których prezydent Karol Nawrocki już wykluczył podpisanie ustawy o statusie osoby najbliższej oraz zawetował także ustawę o szybkich rozwodach. Przed wyborami w 2025 r. Karol Nawrocki przyznał, że nie podpisałby ustawy przywracającej tzw. kompromis aborcyjny. I z tym koalicja się liczy – ale w tej grze chodzi o coś innego.