Reklama

Jan Maciejewski: Ośrodek Wypoczynkowy „Nieśmiertelność”

Odyseusz znalazł się w raju, o jakim nie śmie nawet marzyć każdy pogrążający się w kryzysie wieku średniego mężczyzna. I już po chwili zorientował się, że trafił do piekła.
Obraz Hendricka van Balena, Odyseusz goszczący u nimfy Kalipso

Obraz Hendricka van Balena, Odyseusz goszczący u nimfy Kalipso

Foto: Wikimedia Commons/Domena Publiczna

Nie sprawdziłem jeszcze, jakie zdanie ma w tej sprawie Christopher Nolan, ale dla mnie nie było nigdy ważniejszej, bardziej dramatycznej i rozstrzygającej przygody Odyseusza, niż ta pierwsza. Pierwsza z tych, które opowiada nam Homer. Bohatera spod Troi, najsprytniejszego z przebiegłych spotykamy zalanego łzami, nad brzegiem morza. Ta epopeja zaczyna się od tęsknoty – i tęsknota jest jej tematem bardziej niż cokolwiek innego. Pierwsza runda, otwierająca starcie, nie jest walką z cyklopem, wiedźmą czy morskim potworem. W drugim narożniku stoi nieludzko piękna nimfa i najbardziej kusząca z obietnic. Na wyspie Kalipso nie tylko ona się nie starzeje, także Odyseusz pozostanie wiecznie młody. Niewiędnący wieniec pokus – być może na początku król Itaki faktycznie mu uległ. Nie ma też co przesadnie idealizować jego postawy. Nie wyrywał się od pierwszej nocy z objęć nimfy, krzycząc imię wiernej Penelopy. Ale ile lat z wieczności był w stanie wytrzymać? Po roku, dwóch stał się bardziej milczący. Trzech, czterech – przyznał się przed samym sobą do tęsknoty. Spotykamy go w siódmym roku tego, co już otwarcie nazywa uwięzieniem.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama