Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie orzeczenia sądów europejskich i krajowych kształtują obecną sytuację prawną dotyczącą małżeństw jednopłciowych?
  • Jakie konkretne uprawnienia wynikają z uznania zagranicznych małżeństw jednopłciowych w Polsce?
  • Jakie jest społeczne nastawienie Polaków wobec przyznawania świadczeń z ZUS parom jednopłciowym?
  • Czym różni się ogólne poparcie dla legalizacji związków jednopłciowych od akceptacji konkretnych świadczeń?
  • Które grupy społeczne i polityczne różnią się w swoich opiniach na temat zakresu tych praw?
  • Z jakimi wyzwaniami politycznymi i prawnymi boryka się proces implementacji orzeczeń sądowych w Polsce?

Pod koniec ubiegłego roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zobowiązał Polskę do uznawania małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą. To oznacza, że choć rząd nie musi wprowadzać możliwości zawierania małżeństw przez osoby tej samej płci, nie może odmówić praw tym, którzy taki związek zawarli w kraju, w którym jest to prawnie możliwe. Unijny sąd pochylił się nad sprawą Jakuba i Mateusza, którzy w 2018 r. zawarli związek małżeński w Berlinie, a po przeprowadzce do Polski nie mogli korzystać ze swoich praw. Para poszła z tym do sądu – Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, a następnie Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA), który zwrócił się właśnie do TSUE.

I pod koniec marca NSA orzekł, że warszawski urząd stanu cywilnego musi zarejestrować małżeństwo dwóch mężczyzn. Co to oznacza w praktyce? Między innymi, daje im prawo do informacji medycznej, wspólnego rozliczenia podatkowego, ale także świadczeń z ZUS: prawo do renty po zmarłym współmałżonku, zasiłków pogrzebowych czy medali za długoletnie pożycie małżeńskie (powyżej 50 lat).

Sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej”: Czy parom jednopłciowym powinny przysługiwać świadczenia z ZUS, takie same jak małżeństwom?

Sondażownia IBRiS na prośbę „Rzeczpospolitej” zapytała Polaków, czy ich zdaniem parom jednopłciowym powinny przysługiwać świadczenia z ZUS, takie same jak małżeństwom. Aż 40,8 proc. ankietowanych odpowiedziało „zdecydowanie nie”, co jest najwyższym odsetkiem wskazań w tym badaniu. A w sumie negatywnie do takich rozwiązań nastawionych jest aż 50,5 proc. respondentów. Za zrównaniem świadczeń z ZUS dla związków osób tej samej płci opowiedziało się 43 proc. ankietowanych (zdecydowanie to popiera blisko co czwarty ankietowany). Zdania w tej sprawie nie ma 6,5 proc. badanych.

Foto: Paweł Krupecki

Dla porównania – według badania IPSOS w ramach globalnego raportu LGBT+ Pride 2025 62 proc. Polaków popiera możliwość zawierania małżeństw przez osoby tej samej płci lub innego sposobu legalizacji ich związku. Wygląda więc na to, że w momencie, gdy mówimy o realnych możliwościach korzystania z uprawnień pociągających za sobą skutki finansowe, Polacy zaczynają mieć większe wątpliwości.

– To jest trochę tak, jak z przyznaniem świadczeń społecznych dla Ukraińców: Polacy akceptują to, że te osoby u nas mieszkają, ale niechętnie zgadzają się na korzystanie przez nie z naszego „socjalu”. Jesteśmy tolerancyjni, akceptujemy pary jednopłciowe, ale pod warunkiem, że nie wyjdą z tym poza własne cztery ściany i na ulicy nie będą trzymać się za ręce. A jeśli będzie to w tajemnicy, to nie ma problemu ze świadczeniami z ZUS – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” dr Jacek Kucharczyk, socjolog, szef Instytutu Spraw Publicznych. – Ale jest też tak, że w Polsce istnieje pewna grupa osób, która generalnie jest przeciwna rozszerzaniu dostępu do świadczeń socjalnych i nie widzi powodu, dla którego miałoby się przyznawać je małżeństwom jednopłciowym – dodaje Kucharczyk.

Czytaj więcej

Polska musi uznać małżeństwo jednopłciowe zawarte w UE. Wyrok TSUE

Kto popiera zrównanie prawa do świadczeń? Z sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” wynika, że przede wszystkim wyborcy rządzącej koalicji (85 proc.). Przychylniej na zrównanie świadczeń patrzą kobiety niż mężczyźni (56 proc. wobec 29 proc.) oraz osoby niewierzące i niepraktykujące (82 proc.) niż wierzące i praktykujące regularnie (za jest tylko 31 proc., a aż 67 proc. przeciw).

Kto jest najbardziej przeciwny? Jeśli wziąć pod uwagę poszczególne grupy wiekowe, to najmocniej niechętni zrównaniu świadczeń są najmłodsi respondenci (53 proc.). Jeszcze niedawno mogłoby to zaskakiwać, bo uważano, że to młodzi są najbardziej postępowi. Dziś jednak nie dziwi, biorąc pod uwagę poparcie dla Konfederacji w tej grupie wiekowej (w wyborach prezydenckich, według sondaży late poll przygotowanych przez IPSOS, blisko 35 proc. najmłodszych wyborców głosowało na Sławomira Mentzena). Zrównanie świadczeń dopuszcza jedynie co dziesiąty wyborca prawicy.

Natomiast wśród osób pobierających 800+, przeciwko świadczeniom dla par jednopłciowych jest aż 61 proc. pobierających pieniądze na jedno dziecko – to najwyższa liczba wskazań w tej kategorii. – Trudno wyciągać tu jednoznaczne wnioski. Ale może być też tak, że osoby pobierające świadczenie na jedno dziecko mogą się obawiać, że rozszerzanie osób uprawnionych do świadczeń spowoduje, że stracą pieniądze na dziecko – wyjaśnia Kucharczyk.

Polityczne rozgrywki wokół równości wewnątrz koalicji rządzącej. Lewica kontra PSL

Wyrok TSUE dotyczący obowiązku transkrypcji małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą zapadł 25 listopada ubiegłego roku. Teraz potrzebne są odpowiednie przepisy. Ministerstwo Cyfryzacji oraz MSWiA zapewniają, że przygotowują odpowiednie rozporządzenia. Ale sprawa się przeciąga i jak napisał serwis Oko.press, rząd chce ograniczyć skutki wyroków NSA i TSUE. „Przy boku premiera powstał nawet specjalny zespół pod przewodnictwem ministra Macieja Berka, którego celem jest ograniczenie skutków przełomowych orzeczeń” – podał serwis. Za takim rozwiązaniem ma opowiadać się szef resortu spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński (KO). Z odpowiedzi przesłanej do wyżej wspomnianego serwisu wynika, że resort chce, by to orzeczenie dotyczyło tylko tej pary, która skierowała sprawę do TSUE. Co mają zrobić inne małżeństwa jednopłciowe? Przejść tę samą trudną drogę sądową i wówczas będzie można dokonać transkrypcji aktu małżeństwa zawartego za granicą. Z kolei wicepremier i szef resortu cyfryzacji Krzysztof Gawkowski z Lewicy zaznacza, że wyroki sądowe należy wykonywać, a resort przygotował już odpowiedni projekt rozporządzenia.

– Rządzący mają twardy orzech do zgryzienia, bo tu jest widoczny problem zarówno polityczny, jak i prawny. Najlepiej byłoby, gdyby takie rozwiązania wprowadzane były ustawą, ale nie wiadomo, czy w Sejmie byłaby większość do jej przegłosowania. Trudno też liczyć w tej sprawie na podpis prezydenta. Przygotowując rozporządzenia, rządzący muszą liczyć się z zarzutem, że wprowadzają tylnymi drzwiami coś, co nie jest aż tak popierane jest społecznie – mówi dr Kucharczyk. A że nie jest, pokazuje właśnie sondaż „Rzeczpospolitej”. – Nie wiadomo też, czy rzeczywiście ten wyrok dotyczy jednej konkretnej pary, czy wszystkich. Najlepiej byłoby, gdyby w tej sprawie wypowiedział się Trybunał Konstytucyjny. I teraz właśnie widać, jak ważne jest, by działał on sprawnie – dodaje szef ISP.

„We wszystkich miastach, w których rządzi Lewica, będziemy wykonywać wyroki europejskich i polskich sądów w sprawie małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą. Każda rodzina musi być chroniona przez państwo” – napisał z kolei w serwisie X marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Jakie to miasta? Lewica rządzi lub współrządzi m.in. w Warszawie, Wrocławiu, Łodzi, Krakowie, Poznaniu, Częstochowie, Rzeszowie, Włocławku, Ostrowie Wielkopolskim, Świdnicy i Będzinie.

Sceptyczne wobec formalizowania związków jednopłciowych od dawna jest PSL – marszałek senior Marek Sawicki od dawna deklaruje, że za takimi rozwiązaniami ręki nie podniesie.