Jak informowała „Rzeczpospolita”, nad jeziorkiem Balaton doszło do bezprawnego odłowu suma europejskiego. Okaz mierzył około 180 centymetrów i ważył blisko 40 kilogramów. Mieszkańcy zaznaczali, że ryba żyła w tym akwenie od około dwudziestu lat i stanowiła stały element lokalnego ekosystemu.

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożył do Komendy Rejonowej Policji Warszawa VII dzielnicowy radny Marek Borkowski, a do samego zdarzenia doszło 31 maja 2026 r.. Sprawcy przemieszczali się po wodzie wypożyczonym rowerem wodnym. Złamanie przepisów polegało przede wszystkim na uśmierceniu ryby w czasie trwania jej okresu ochronnego, który w Polsce obowiązuje do 31 maja włącznie.

W dokumentacji przekazanej służbom podkreślono również aspekt znęcania się nad zwierzęciem. Sum przez długi czas stawiał opór i ciągnął pojazd wodny po akwenie, co doprowadziło do jego skrajnego wycieńczenia. Po wyciągnięciu na brzeg ryba została położona na betonowym chodniku, gdzie zorganizowano sesję. Ostatecznie kłusownicy zapakowali żywe stworzenie do bagażnika samochodu osobowego i odjechali. Działanie oceniono jako wymierne straty przyrodnicze oraz materialne dla Polskiego Związku Wędkarskiego, który regularnie zarybia to jeziorko.

Czytaj więcej

Przemysław Czarnek: Wołodymyr Zełenski sprawuje władzę na Ukrainie tylko dzięki Polsce

Połów suma nad warszawskim Balatonem. Zarzuty dla obcokrajowca

Sprawcą nielegalnego połowu okazał się 57-letni obywatel Ukrainy. Mężczyźnie przedstawiono zarzuty związane z nielegalnym połowem w okresie ochronnym oraz znęcaniem się nad zwierzęciem, za co według polskiego kodeksu karnego grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. Po przeprowadzeniu niezbędnych czynności procesowych policjanci skierowali sprawę do dalszego rozpatrzenia przez Straż Graniczną.

Przymusowa deportacja dla 57-latka

Analiza zgromadzonego materiału dowodowego doprowadziła Komendanta Placówki SG do jednoznacznego wniosku, że zachowanie 57-latka stanowiło jawne zagrożenie dla porządku publicznego. Na tej podstawie wydano decyzję zobowiązującą obywatela Ukrainy do powrotu do kraju pochodzenia, nie wyznaczając mu jednocześnie żadnego terminu na dobrowolne opuszczenie terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

Decyzji administracyjnej nadano rygor natychmiastowej wykonalności. Tego samego dnia, 3 czerwca, funkcjonariusze Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej przetransportowali mężczyznę do przejścia granicznego w Dorohusku. Tam nastąpiło przekazanie cudzoziemca stronie ukraińskiej.

Czytaj więcej

Decyzja Zełenskiego wywołała burzę w Polsce. Szef MON: Nie chodzi o upokorzenie Ukrainy

Poza natychmiastowym wydaleniem z kraju, na 57-latka nałożono zakaz ponownego wjazdu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz wszystkich innych państw tworzących obszar strefy Schengen. Zakaz ten będzie obowiązywał przez okres 5 lat.