Czytaj więcej

"Rzeczpospolita" o katastrofie ekologicznej na Odrze: Najnowsze informacje i komentarze

W rozmowie z "Die Zeit" Gessner powiedział, że założył na Odrze dwa obiekty hodowlane - jeden w głównym nurcie rzeki, drugi w dopływie. W obu miejscach młode jesiotry są aklimatyzowane do wody rzecznej.

Fala trucizny przeszła przez oba obiekty. Jeden zbiornik został trafiony 10 sierpnia wieczorem, drugi dalej w dół rzeki 11 sierpnia.

- Wyginęły prawie wszystkie jesiotry. Wiemy też od ochotniczej straży pożarnej i pomocników na brzegach, że wśród martwych ryb znaleziono również jesiotra. Są to zwierzęta, które wypuściliśmy na wolność w ciągu ostatnich trzech lat - powiedział biolog.

Czytaj więcej

Pierwsze wyniki niemieckich badań. Nie wykryto w Odrze wysokich poziomów metali

- Młode osobniki z dwóch zbiorników są zdecydowanie stracone. Będziemy więc mogli w tym roku wypuścić znacznie mniej ryb - o ile w ogóle. Dopóki nie wiadomo, co trucizna zrobi z Odrą w dłuższej perspektywie, nie możemy wypuszczać kolejnych jesiotrów. Jeśli ucierpi cały ekosystem, na co wygląda, wypuszczone młode ryby mogą nie znaleźć pożywienia. Ile zginęło naszych jesiotrów żyjących już w Odrze nie da się w tej chwili poważnie oszacować. Mam jednak nadzieję, że tylko niewielka część została zatruta - dodał.

Gessner liczy na to, że część ryb schroniła się w odnogach rzeki, dlatego przeżyją obecną katastrofę ekologiczną.  

Dodał, że młode ryby można było uratować. - Mogliśmy zabrać nasze jesiotry z wód rzeki - przynajmniej na krótki okres przejściowy - i przechowywać je tymczasowo w innych obiektach. Ale informacja z Polski dotarła do nas o wiele za późno. Już pod koniec lipca w górnym biegu Odry po polskiej stronie ginęły masy ryb. Dowiedzieliśmy się o tym dopiero dwanaście dni później, gdy w okolicach Frankfurtu nad Odrą nagle wypłynęły góry martwych ryb. Bez dokładniejszych informacji, co mogło być przyczyną i jak przemieszczała się fala zanieczyszczeń, nie mogliśmy zrobić nic sensownego. Poza tym taka toksyczna fala normalnie rozcieńcza się przez dopływy i zanieczyszczenia ulegają coraz większej degradacji. Ponieważ przed naszymi obiektami płynie Warta - największy dopływ Odry - a na odcinku po masowej śmiertelności nie znaleziono prawie żadnych martwych ryb, nie spodziewaliśmy się, że nasze szkółki zostaną tak mocno dotknięte - stwierdził.

Czytaj więcej

Rzecznik PiS Radosław Fogiel: Rtęć z punktu widzenia wyjaśnienia sprawy nie jest najważniejsza

- Mamy oczywiście do czynienia z bardzo toksyczną substancją lub bardzo toksycznym koktajlem różnych substancji - dodał.

- Dane z obserwacji pokazują, że w momencie śmierci ryb nie brakowało tlenu w Odrze. Zbyt ciepła woda może mieć wpływ na jesiotra i inne ryby. W bardzo gorące lata, które wraz ze zmianami klimatu stają się coraz częstsze, ryby giną z tego powodu raz po raz. Ale to nie tłumaczy tak masowej śmiertelności - dodał.