Polacy mają dość ograniczeń związanych z pandemią. I choć liczba zakażeń mocno idzie w górę, to większość uważa, że obecne obostrzenia są wystarczające. A ewentualne dalsze mogą być wprowadzone wyłącznie regionalnie. Taki wniosek płynie z sondażu IBRiS przeprowadzonego na zlecenie „Rzeczpospolitej" 5–6 listopada.

– Polacy najbardziej boją się lockdownu – mówi szef IBRiS Marcin Duma. – Nawet świadomość liczby ponadwymiarowych zgonów nie jest aż takim problemem jak to, że coś może zostać zamknięte – dodaje.

Rzeczpospolita

W niedzielę resort zdrowia poinformował o 12 493 nowych zakażeniach. To o niemal 75 proc. więcej niż tydzień wcześniej (7145). Jednak w weekend i zaraz po nim liczba zakażeń zawsze jest zaniżona. Tym bardziej że w ostatni piątek było to już 15 904.

Czytaj więcej

Sondaż: Ogólnokrajowy lockdown popiera 1,5 proc. Polaków. Ale lokalne - już ponad 42 proc.

Nie dla lockdownu

Prym pod względem liczby zakażeń wiedzie województwo mazowieckie, gdzie stwierdzono 2846 przypadków. Na drugim miejscu znalazła się Lubelszczyzna z 1288 zakażeniami, na trzecim Śląsk – 1004. Z drugiej strony najmniej zakażonych jest w województwach świętokrzyskim (216) i lubuskim (253).

Nie ma także akceptacji dla edukacji zdalnej

Nierównomiernie rozkładająca się liczba zakażeń powoduje, że ankietowani przez IBRiS są bardzo przeciwni wprowadzeniu lockdownu w całym kraju. Takie rozwiązanie popiera zaledwie 1,5 proc. ankietowanych. Z drugiej strony wysoka jest liczba tych, którzy są zwolennikami regionalnych obostrzeń – 42,1 proc. respondentów. – Takie rozwiązanie jest warunkowe i pozwala myśleć, że to byłoby gdzieś wprowadzone, ale nie u mnie – wyjaśnia Duma.

Nie ma także akceptacji dla edukacji zdalnej. Ponowne zamknięcie szkół i uczelni popiera 12,3 proc. ankietowanych. Także Ministerstwo Edukacji i Nauki podkreśla, że byłaby to ostateczność.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Z danych resortu edukacji wynika, że liczba placówek działających stacjonarnie stale maleje. W piątek pracowało tak 85,8 proc. szkół podstawowych i 87,4 proc. średnich.

Zdecydowana większość – 43 proc. – respondentów uważa natomiast, że obecne obostrzenia są wystarczające. Pod warunkiem, że będzie się ich przestrzegało. – Polacy wiedzą, że to najmniej dolegliwe obostrzenia. Tym bardziej że w praktyce często można je zignorować bez większych konsekwencji – mówi Duma.

Rozważamy różnego rodzaju mechanizmy, które mogą zmniejszyć natężenie transmisji wirusa, ale nie rozważamy lockdownu

Mateusz Morawiecki

Równie łatwo ankietowanym przyszła akceptacja dla wprowadzenia limitów w restauracjach czy obiektach kultury. To popiera 32,4 proc. respondentów, co prawdopodobnie wiąże się z tym, że miejsca te, zwłaszcza w ostatnich miesiącach, są zdecydowanie rzadziej odwiedzane.

Nastroje społeczne wokół pandemii to jeden z powodów, dla których rząd, mimo ogromnych zwyżek zakażeń, nie podejmuje decyzji o obostrzeniach. – Rozważamy różnego rodzaju mechanizmy, które mogą zmniejszyć natężenie transmisji wirusa, ale nie rozważamy lockdownu – mówił w sobotę premier Mateusz Morawiecki. Jak tłumaczył, rząd „nie chce postępować wbrew bardzo dużej części opinii publicznej" i nie będzie wprowadzać obostrzeń dla niezaszczepionych. Zwrócił także uwagę na to, że obostrzenia wprowadzone w innych państwach nie ograniczają skali pandemii.

Bez obowiązku

Premier w sobotę wyjaśnił także, że rząd stara się metody walki z wirusem „wypośrodkować i znaleźć najlepsze możliwe rozwiązanie". Ma to być odpowiednio duża, dostępna dla wszystkich chorych baza łóżkowa oraz baza szczepień. – Żeby każdy, kto chce się lepiej zabezpieczyć, nie w stu procentach, ale lepiej, z całą pewnością lepiej – zabezpieczyć przed skutkami Covid-19, mógł to uczynić – podkreślił szef rządu.

Planów wprowadzenia obowiązku szczepień jednak nie ma i nie zanosi się, by były. To też jest zgodne z oczekiwaniami. Z sondażu wynika, że 38,4 proc. ankietowanych jest przekonanych do obowiązkowych szczepień, a 13 proc. uważa, że powinno to dotyczyć pracowników medycznych, nauczycieli i osób, które mają częsty kontakt z klientem. – To zbyt małe poparcie, by myśleć o wprowadzeniu takiego obowiązku – mówi wprost Duma. Zwłaszcza że 35,2 proc. ankietowanych uważa, iż szczepienia zawsze powinny być dobrowolne.

Czytaj więcej

Błędna informacja o przedłużeniu kwarantanny. GIS: Awaria systemu

Grupa osób sceptycznych wobec szczepień, które uważają, że się nie sprawdziły, to 12,4 proc. ankietowanych. Zdania w sprawie szczepień nie ma 1 proc. badanych.