Reklama

Spis lekarzy ze skrupułami

Socjalistyczny rząd Hiszpanii chce, by powstał rejestr lekarzy odmawiających usuwania ciąży

Publikacja: 12.04.2008 06:50

Po co władzom taka lista? Aby mogły wywierać presję na państwowe placówki służby zdrowia, w których aborcji dokonuje się sporadycznie – odpowiadają przeciwnicy tej inicjatywy.

W Hiszpanii w 2006 r. przeprowadzono ponad 100 tys. zabiegów usunięcia ciąży. Tylko 2,5 proc. w państwowych szpitalach. Resztę wykonały prywatne kliniki, ostatnio często opisywane przez gazety z powodu zbrodniczych praktyk, których się dopuszczały. W jednej z nich ciążę usuwano nawet w siódmym miesiącu, a dzieci mielono i spuszczano do ścieków. Inna wyrzucała całkiem duże ciałka na śmietnik. Nie mówiąc o tym, że sprzątaczki udawały tam pielęgniarki, a pielęgniarki chirurgów. Prywatnymi klinikami zajęła się policja, a rząd i lewicowe media pochyliły się nad losem kobiet, które decydują się na aborcję w takich miejscach dlatego, że spotykają się z odmową w placówkach publicznej służby zdrowia.

100 tys. - tyle zabiegów aborcji dokonano w Hiszpanii w 2006 r. mimo restrykcyjnego prawa

Według dziennika “El Pais” są w Hiszpanii regiony (Murcja, Nawarra, Kastylia-La Mancha), w których aborcji nie podejmuje się żaden szpital. O pomyśle rejestrowania opornych lekarzy, który socjaliści zapisali w programie wyborczym, zbliżona do partii José Zapatero gazeta poinformowała w piątek, w dniu, gdy parlament powierzył mu funkcję szefa rządu na drugą kadencję. Premier ma więc cztery lata na spełnienie obietnic złożonych lewicowemu elektoratowi.

“El Pais” podkreśla, że celem rejestrów niechętnych aborcji lekarzy jest pogodzenie ich prawa do obiekcji natury moralnej z prawem kobiet do usunięcia ciąży. Obrońcy życia widzą w tym jednak zapowiedź liberalizacji prawa aborcyjnego.

Reklama
Reklama

Powodem, dla którego 97,5 proc. usunięć ciąży przeprowadza się prywatnie, jest ich zdaniem nagminne łamanie prawa przez kliniki aborcyjne, a nie zdominowanie szpitali państwowych przez przeciwników usuwania ciąży.

Legalnie aborcji dokonuje się w Hiszpanii, gdy zagraża ona życiu i zdrowiu matki, jest wynikiem gwałtu albo płód jest zdeformowany. Furtką dla nieuczciwych praktyk stał się zapis o zagrożeniu zdrowia matki. Troska o nie to w Hiszpanii oficjalny powód 96 proc. zabiegów przerwania ciąży. Wystarczy opinia, że wydanie na świat dziecka wywoła u pacjentki stany lękowe lub pogłębi depresję, by ginekolog mógł usunąć ciążę w majestacie prawa. Wielu psychologów współpracujących z prywatnymi klinikami wystawia takie zaświadczenia in blanco.

Według Laury Estevan z Katalońskiego Instytutu Zdrowia z kolei szpitale państwowe bardzo rygorystycznie podchodzą do przepisów. W przypadku złego stanu psychicznego pacjentki wymagają opinii niezależnego psychiatry. – Przypadki gwałtów sprawdzamy pod mikroskopem – zapewniła “Rz”. Lekarze z tych placówek otwarcie mówią, że odmawiają w wątpliwych przypadkach, bo nie chcą mieć kłopotów z prawem.

Dyrektor madryckiego Instytutu Polityki Rodzinnej Eduardo Hertfelder nie ma wątpliwości, że rejestr lekarzy ze skrupułami natury moralnej to pretekst do zmiany prawa aborcyjnego. – Rząd chce wprowadzić aborcję na życzenie. Lista lekarzy to pretekst do debaty na ten temat – mówi “Rz”. – Naciski na lekarzy mające ograniczyć ich prawo do odmowy aborcji uważam za niedopuszczalne – dodaje.

Społeczeństwo
Znowu szok w Minneapolis. Jak daleko mogą się posunąć służby imigracyjne Trumpa
Społeczeństwo
Afera o oficjalne zdjęcia małżonki Beniamina Netanjahu. „Coś jest na nich nie tak”
Społeczeństwo
W Iranie rośnie liczba zabitych, władze ostrzegają USA, ale szukają dróg ucieczki
Społeczeństwo
„WSJ”: Agenci imigracyjni oddali strzały w kierunku cywilnych pojazdów w co najmniej 13 przypadkach
Społeczeństwo
USA: Po tragedii w Minneapolis amerykański funkcjonariusz znów użył broni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama