Instytut Badań Rynkowych i Społecznych zbadał postawy Polaków wobec obronności kraju. Pierwszy taki sondaż przeprowadzony został w marcu 2015 r. – rok po agresji Rosji na Ukrainę.

W ciągu półtora roku zmieniła się ekipa rządowa (na czele resortu obrony narodowej stanął Antoni Macierewicz), rozpoczęła się budowa Wojsk Obrony Terytorialnej, a na szczycie NATO w Warszawie zapadła decyzja o dyslokacji wojsk sojuszniczych na wschodniej flance. Nie ustały też agresywne działania Moskwy w naszym regionie.

Czy te fakty mogły mieć wpływ na zmiany postaw Polaków w sprawach obronności?

Gotowi do walki

W sytuacji ataku obcego państwa 30 proc. Polaków samemu zgłosiłoby się do walki w formacjach wojskowych, paramilitarnych lub sanitarnych (w 2015 r. – 29 proc.), a 11 proc. zadeklarowało oczekiwanie na powołanie do wojska. Zatem 41 proc. jest gotowych na stawianie oporu najeźdźcy.

– Wysoki odsetek gotowych do walki wynika z naszej dumy i tradycji, no i renesansu postaw patriotycznych, szczególnie widocznego wśród młodzieży – uważa prof. Romuald Szeremietiew, były wiceminister obrony narodowej i wykładowca Akademii Sztuki Wojennej.

Jednocześnie 41 proc. badanych starałoby się zabezpieczyć bliskich w miejscu zamieszkania lub schronić ich w bezpiecznym miejscu na terenie kraju (37 proc.). Jak zaznaczają autorzy opracowania, spory odsetek – 23 proc. – szukałby schronienia za granicami Polski.

Z badań IBRiS wynika, że poświęcenie życia lub zdrowia dla Polski bierze pod uwagę 44 proc. obywateli. Najczęściej deklarują takie postawy sympatycy Kukiz'15 (78 proc.), PO (53 proc.), PiS (45 proc.) – najrzadziej wyborcy Nowoczesnej (25 proc.) i Razem (34 proc.).

– Różne podejście wyborców partii politycznych jest powiązane z programem oraz profilem partii – uważa Mariusz Kordowski, prezes Centrum Analiz Strategicznych i Bezpieczeństwa. Jego zdaniem najwyższy współczynnik, który odnotowała partia Kukiz'15, wynika z faktu, że na tę partię w większości głosowali radykałowie pragnący dużych zmian zarówno w obszarze gospodarki, jak i prawa, w tym m.in. ułatwienia dostępu do broni palnej.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

– Partia ta także wspierała ideę utworzenia obrony terytorialnej. Poparcie prezentowane przez PiS i PO jest zrównoważone i wynika ze stabilnego elektoratu. Natomiast poparcie prezentowane przez elektorat Nowoczesnej wynika ze zwiększonego udziału w nim zwolenników idei pacyfistycznych, anarchistycznych, lewackich, które z założenia negują opcje militarne – dodaje Kordowski.

Przywrócić pobór?

IBRiS zapytał również o stosunek do przywrócenia obowiązkowej służby wojskowej (pobór został zawieszony w 2009 r.). W tym przypadku Polacy są podzieleni na dwa niemal równe obozy: za jest 50 proc., a przeciw 45 proc. badanych. W porównaniu z marcem 2015 r. poparcie dla przywrócenia poboru spadło aż o 10 punktów procentowych.

„Nastroje społeczne wyraźnie więc się uspokoiły, co można tłumaczyć mniejszą ilością czasu poświęcaną konfliktowi na wschodzie Ukrainy w polskich mediach" – tłumaczą autorzy badań.

Za obowiązkową służbą wojskową opowiada się ponad 90 proc. zwolenników Kukiz'15, ponad 60 proc. elektoratu PiS i tylko co trzeci sympatyk PO oraz Nowoczesnej.

– Spadek ten wynika z faktu, że materializują się Wojska Obrony Terytorialnej, które ze względu na bardziej komfortowy charakter służby, stacjonowanie na „swoim" terenie, blisko domu, weekendowy charakter służby, przyciąga zwolenników kosztem powszechnej służby wojskowej. Ponadto służba zasadnicza owiana była negatywnymi legendami, w których wiele było prawdą – uważa Mariusz Kordowski.

Prof. Romuald Szeremietiew nie załamuje jednak rąk. – I tak utrzymuje się bardzo wysoki współczynnik zwolenników przywrócenia obowiązkowej służby wojskowej. Czas, aby politycy wzięli to pod uwagę i wprowadzili powszechne wojskowe szkolenie, np. dwu–trzymiesięczne – uważa prof. Szeremietiew.

– W pierwszej kolejności państwo powinno zagospodarować zapał ochotników, potencjał klas mundurowych, wprowadzić szkolenie wojskowe do szkół i na studia. To byłoby bardziej efektywne niż przywracanie na siłę obowiązkowej służby – uważa Grzegorz Matyasik, szef stowarzyszenia Obrona Narodowa.

Ważne zobowiązania

Polacy jednoznacznie opowiadają się za wypełnieniem zobowiązań sojuszniczych w ramach NATO. W przypadku ataku na państwa bałtyckie – Litwę, Łotwę lub Estonię – aż 71 proc. uważa, że nasz kraj powinien podjąć się ich obrony. W marcu 2015 r. za taką możliwością opowiadało się 63 proc. badanych.

– To oznacza, że Polacy oceniają bezpieczeństwo nie tylko ze swojej perspektywy, ale także całego regionu. Wiedzą, że jeżeli doszłoby do agresji na kraje bałtyckie, następna w kolejności byłaby Polska – podsumowuje prof. Szeremietiew.