Na rozkaz Nicolasa Madury ulice Caracas od wtorku są patrolowane przez czołgi. Policja zaczęła też jeszcze brutalniej niż do tej pory atakować manifestantów. W czwartek zginął 22-letni student David Vallenilla: po tym, jak rzucił kamieniem w funkcjonariuszy, jeden z nich trzykrotnie strzelił do niego, trafiając w brzuch. Bilans trwających już od wielu miesięcy protestów to 79 zabitych i ponad tysiąc rannych.
Policja aresztowała też 3,2 tys. osób. Ludzie są przetrzymywani przez siły bezpieczeństwa w szokujących warunkach. Zdarza się, że niektórzy są zmuszani do jedzenia makaronu z własnymi ekskrementami. Innych torturują za pomocą urządzeń pod napięciem.