- Władza według Konstytucji RP należy do obywateli, czyli do Polaków. W związku z tym ta czwarta władza - która ma bardzo duży wpływ, bo komunikuje różne rzeczy, może zmieniać nastroje społeczne - też powinna należeć do Polaków. To też jest rodzaj władzy państwowej - władza nad opinią i pośrednictwo w przekazywaniu opinii – tłumaczył w połowie września Paweł Lewandowski, wiceminister kultury bezpośrednio koordynujący prace nad przepisami o dekoncentracji mediów.
Częściej niż co trzeci ankietowany uważa, że górna granica udziału zagranicznego kapitału w polskich mediach nie powinna przekraczać 25 proc. Co piąty badany jest zdania, że takich ograniczeń nie powinno być w ogóle.
- Częściej za niewprowadzaniem takich ograniczeń są mężczyźni (24 proc. vs 19 proc. kobiet). Wraz ze wzrostem wieku rośnie odsetek osób, które również są za brakiem takich ograniczeń, ale jednocześnie co trzeci ankietowany powyżej 50. roku życia uważa, że zagraniczny kapitał w polskich mediach nie powinien przekraczać 25 proc. - zwraca uwagę Piotr Zimolzak z agencji badawczej SW Research.
I dodaje, że wprowadzenia takiego limitu chcą też częściej badani o wykształceniu średnim (36 proc.), o dochodzie do 1000 zł (40 proc.) oraz ankietowani z miast od 100 do 199 tysięcy mieszkańców (40 proc.).
- Bardzo interesujące wyniki sondażu oznaczają, niezależnie od sporej dezorientacji w tej dziedzinie, że większość badanych nie popiera nadmiernych ograniczeń obecności zagranicznego kapitału w mediach w Polsce. Jeżeli bowiem odrzucić brak wyraźnych odpowiedzi, zaś do tych, którzy uważają, że w tej dziedzinie nie powinno być żadnych ograniczeń, dodać osoby, które dopuszczają górną granicę kapitału obcego przekraczającą pułap 25 proc. to okaże się, że zwolennikami liberalnych rozwiązań obecności kapitału obcego w mediach jest ponad połowa badanych – wylicza w rozmowie z serwisem rp.pl prof. Stanisław Jędrzejewski, medioznawca.