„Rz” dotarła do treści zeznań Aleksandra Szczygły, byłego szefa MON, w sprawie Nangar Khel. Wynika z nich, że o kulisach zdarzenia w afgańskiej wiosce dowiedział się 23 sierpnia 2007 r. z notatki ówczesnego szefa kontrwywiadu Antoniego Macierewicza.
Ponadto, jak twierdzą nasi rozmówcy, minister zeznał, iż sporadycznie kontaktował się z gen. Bronisławem Kwiatkowskim, szefem Dowództwa Operacyjnego, choć pierwsze sygnały o zdarzeniu dotarły do niego z meldunków wojskowych. Jednak dopiero z raportu służb poznał szczegóły. Szczygło nie chce komentować informacji „Rz”. – Zeznania są tajne. Nie rozumiem, jak mogło dojść do przecieku, choć od kiedy szefem wojskowej prokuratury jest Krzysztof Parulski, zdarza się to nagminnie – ucina rozmowę.
Jak dowiedziała się „Rz”, między dowódcą bazy Wazi-Kwa kapitanem Olgierdem C., przebywającym w areszcie, a oficerami kontrwywiadu, którzy tam służyli, był konflikt.
Olgierd C. wysłał meldunki do przełożonych, by ci odwołali ludzi Macierewicza z bazy. Pisał, że sobie nie radzą. Sprawa znana jest ojcu dowódcy bazy, płk. rezerwy Józefowi Cieśli.
– Po przeanalizowaniu wydarzeń związanych z toczącym się śledztwem dowiedziałem się o tym od żołnierzy z jednostki, w której służył syn. Po weryfikacji te informacje znajdują potwierdzenie – mówi ojciec Olgierda C. Macierewicz nie chce komentować informacji dotyczących konfliktu. – Nie będę się wypowiadał na temat Nangar Khel przed zakończeniem procesu – ucina.
Pytany o notatkę, która miała trafić do ministra Szczygły, odpowiada: – Jako szef kontrwywiadu byłem zobowiązany do dostarczania wszelkich informacji koniecznych do ochrony polskich wojsk.
Minister Szczygło o kulisach sprawy dowiedział się 23 sierpnia 2007 r. z notatki szefa SKW
Czy treść tej notatki mogła w jakikolwiek sposób ukierunkować śledztwo przeciwko siedmiu komandosom? – Organy ścigania muszą brać pod uwagę wszystkie materiały, które w jakikolwiek sposób mogą pomóc w wyjaśnieniu okoliczności zdarzenia. Jednak decyzje o ukierunkowaniu śledztwa podejmują w pełni samodzielnie – przekonuje Macierewicz.
Tymczasem jeden z wysokich rangą polskich oficerów w rozmowie z „Rz” przyznał, że widział notatkę SKW we wrześniu 2007 r. – To był dla mnie szok, bo materiały wojskowe nie potwierdzały podejrzeń o ludobójstwo. Potem sprawa wróciła w oskarżeniach prokuratury – mówi.
O konflikcie między żołnierzami polskiego kontyngentu w Afganistanie a służbami kontrwywiadu pisaliśmy już kilka miesięcy temu. Ujawniliśmy wówczas, że dowodzący zmiany gen. Marek Tomaszycki ocenił pracę służb na dwójkę, czyli bardzo nisko.
Pytany o to Macierewicz zapewniał wtedy, że ochrona kontrwywiadowcza w Afganistanie prowadzona była wzorowo. Tymczasem – jak wynika z naszych informacji – gen. Tomaszycki w prokuraturze powtórzył informacje o konflikcie i złej pracy kontrwywiadu.
Tymczasem prokuratura łagodzi stanowisko i zdecydowała o zmianie kwalifikacji prawnej czynów wobec części żołnierzy podejrzanych o celowe ostrzelanie wioski Nangar Khel.