"Oficjalnie przedstawionym powodem operacji były rzekome powiązania mieszkających w Polsce Kurdów z Partią Pracujących Kurdystanu (PKK), która przez Turcję oraz Unię Europejską uznawana jest za organizację terrorystyczną" - czytamy w komunikacie.

"Dowodem przedstawionym przez ABW były flagi tej organizacji wyeksponowane podczas obchodów kurdyjskiego nowego roku (Newroz) w 2018 roku" - informuje KCDK-E.

Z oświadczenia KCDK-E wynika, że polscy funkcjonariusze "przetrzymywali przez kilka godzin 50 osób", których "mieszkania i miejsca pracy zostały przeszukane", a sprzęt elektroniczny i telefony zostały zatrzymane.

"Z relacji osób przesłuchiwanych wynika, że w operacji uczestniczyli również funkcjonariusze tureckich sił bezpieczeństwa (MIT)" - pisze KCDK-E.

Finałem akcji miało być zatrzymanie jednej osoby, której "nie postawiono żadnych zarzutów związanych z działalnością na rzecz PKK".

Czytaj więcej

Turcja i Iran atakują Kurdów w głębi Iraku

KCDK-E zarzuca polskim organom ścigania "współpracę z autorytarnymi władzami Turcji w prześladowaniu mniejszości kurdyjskiej".

KCDK-E to europejskie stowarzyszenie Kurdów z siedzibą w belgijskim Charleroi. Wchodzące w jego skład organizacje zlokalizowane są w kilku różnych europejskich państwach, do KCDK-E należą też organizacje z Australii i Kanady.

PKK stało za zbrojnym powstaniem wobec władz w Ankarze, które wybuchło w 1984 roku. W wyniku konfliktu zginęło ok. 40 tysięcy osób

Europejski Kongres Towarzystw Demokratycznych Kurdystanu to jedna z największych organizacji zrzeszających Kurdów na uchodźstwie. Jej członkami są głównie tureccy Kurdowie.

Partia Pracujących Kurdystanu (PKK) to organizacja uważana przez Turcję, a także USA i UE za organizację terrorystyczną. Ugrupowanie to stało za zbrojnym powstaniem wobec władz w Ankarze, które wybuchło w 1984 roku. W wyniku konfliktu zginęło ok. 40 tysięcy osób.

Kurdowie zamieszkują w Turcji, a także w Syrii, Iranie i Iraku.