Nadmierne karanie pieszych mandatami, chociaż to wcale nie oni są głównie sprawcami wypadków, drastyczne zaniżanie liczby ciężko rannych w policyjnym systemie, dowolne ustalanie tzw. miejsc szczególnie niebezpiecznych dla pieszych i inne zastrzeżenia pod adresem policji formułuje NIK w najnowszym raporcie, który poznała „Rzeczpospolita".
Nierzetelny system
– Działania podejmowane w latach 2014–2015 przez policję i straże miejskie w celu zapewnienia bezpieczeństwa pieszym i rowerzystom były niewystarczające w stosunku do faktycznego poziomu zagrożenia tej grupy uczestników ruchu drogowego – mówi nam prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski.
W latach 2010–2015 doszło do 181 tys. wypadków, w których poszkodowanych zostało 239 tys. osób, w tym niepokojąco dużo pieszych i rowerzystów. O ile w 2010 r. stanowili oni 30 proc. rannych i 39 proc. zabitych we wszystkich wypadkach drogowych, o tyle w 2015 r. już 32 proc. rannych i 42 proc. zabitych. W Unii Europejskiej ta grupa to tylko 28 proc. wszystkich ofiar śmiertelnych. Ofiarami często są dzieci i seniorzy.
NIK ocenia, że komendant główny policji wdrożył działania polegające na diagnozie zagrożeń bezpieczeństwa pieszych, ale to nie gwarantowało prawidłowej identyfikacji zagrożeń w skali kraju.
Pierwsza uwaga: to pieszych w sposób „nieproporcjonalnie wysoki w stosunku do zagrożenia, jakie powodują" spotykały represje. Dostali w 2015 r. ok. pół miliona środków karnych (głównie mandatów), a byli sprawcami tylko 5,3 tys. wypadków.