Reklama
Rozwiń
Reklama

Emigranci sprawdzą się w armii

Rozmowa: gen. Jerzy Wójcik, były dowódca 6. Brygady Desantowo-Szturmowej, w 2004 roku był dowódcą polskich żołnierzy w Iraku

Publikacja: 09.01.2009 03:26

gen. Jerzy Wójcik, były dowódca 6. Brygady Desantowo-Szturmowej

gen. Jerzy Wójcik, były dowódca 6. Brygady Desantowo-Szturmowej

Foto: Rzeczpospolita, Pio Piotr Guzik

[b]Rz: Ministerstwo Obrony Narodowej szuka chętnych do armii zawodowej wśród polskich emigrantów na Wyspach Brytyjskich. Czy ludzie, którzy nabrali doświadczenia, pracując poza krajem, to dobrzy kandydaci na żołnierzy?[/b]

[b]Gen. Jerzy Wójcik:[/b] Ludzie z takim doświadczeniem będą poszukiwani i potrzebni nie tylko w wojsku, lecz w wielu dziedzinach polskiej gospodarki. Poza krajem musieli przede wszystkim liczyć na siebie. To są najbardziej wartościowe osoby, które umiały sobie poradzić w obcym językowo i częściowo kulturowo środowisku. Jeżeli tam sobie poradzili, to są dobrymi kandydatami do służby wojskowej.

[b]Liczy się zatem nie tylko znajomość języka?[/b]

Samo zdecydowanie się na szukanie chleba daleko poza krajem już świadczy o racjonalnym myśleniu i odwadze w podejmowaniu trudnych decyzji. To nauczyło ich odpowiedzialności za własne postępowanie. Ale też odpowiedzialności za zespół, co jest bardzo przydatne w siłach zbrojnych każdego państwa.

Z takimi żołnierzami podjąłbym się wykonania najtrudniejszego zadania, zaufałbym im w każdej sytuacji.

Reklama
Reklama

[b]Przez sześć miesięcy w 2004 roku dowodził pan Polskim Kontyngentem Wojskowym w Iraku. Czy gdyby więcej żołnierzy sprawnie posługiwało się językiem angielskim, łatwiej byłoby tam współpracować z sojusznikami?[/b]

Dobrze by było, gdyby więcej polskich szeregowych i podoficerów znało angielski. Gdy nie ma bariery językowej, wykonywanie wspólnych zadań z naszymi sojusznikami jest o wiele łatwiejsze. Żołnierze nawiązują też wówczas koleżeńskie kontakty, wymieniają doświadczenia.

Niestety, podczas realizacji wspólnych zadań w Iraku znajomość angielskiego kończyła się na poziomie dowódcy plutonu. Nie ułatwiało to, oczywiście, działania w sytuacji, gdy prawie każda operacja prowadzona była w składzie wielonarodowym.

[b]Czy to, co oferuje armia, skusi emigrantów?[/b]

Armia musi być konkurencyjna na rynku pracy. Zresztą w niektórych regionach naszego kraju, szczególnie tych biedniejszych, już tak jest. Niedawne decyzje MON o podwyżce uposażeń żołnierzy nadterminowych i szeregowych zawodowych wydają się zachęcające.

Na razie problemem na pewno jest brak wielu rozwiązań prawnych dotyczących armii zawodowej. Z tego powodu nadal nie wiadomo, co wojsko ma do zaoferowania szeregowemu po 12 latach służby. Tyle według planów MON ma służyć w armii żołnierz szeregowy. Pytanie, co dalej? Wojsko powinno mu pomóc w zdobyciu wykształcenia lub zawodu, tak by mógł albo kontynuować karierę w korpusie podoficerskim, albo odejść i normalnie funkcjonować w cywilu. Takich rozwiązań wciąż nie ma. Nie są też rozwiązane sprawy związane z zakwaterowaniem żołnierzy. Dla młodych ludzi, bez rodzin, mieszkanie w internacie wojskowym na terenie jednostek pewnie nie będzie problemem. Armia musi jednak dać też alternatywne rozwiązania, np. dodatki na wynajęcie mieszkania lub dać przydział na mieszkanie wojskowe, bo zakwaterowanie tylko w internatach przez kilkanaście lat służby pozbawi tych ludzi życia prywatnego.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Służby
„Tykające bomby” pod mundurem. Choroby psychiczne poza kontrolą służb
Służby
„Rzeczpospolita” ustaliła: Oficer SOP, który groził dziennikarzowi, był zweryfikowany przez ABW
Służby
Nowe informacje o szpiegu zatrzymanym w MON. Z kim współpracował?
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama