Chociaż białe namioty pozostaną w Al. Ujazdowskich i nadal w tym miejscu zgłoszone zostanie zgromadzenie, po ponad dwóch miesiącach członkowie Komitetu Protestacyjno-Strajkowego Ochrony Zdrowia postanowili zmienić formułę działania Białego Miasteczka.

- Czwarta fala Covid-19 przytłoczyła medyków. Stajemy przed coraz nowymi wyzwaniami. Pacjenci cierpią na tym najbardziej – nie mogą się dostać do specjalistów innych dziedzin niż Covid. Personelu brakuje również w szpitalach covidowych. W sytuacji, kiedy czwarta fala nas tak mocno przygniotła, nasza odpowiedzialność nakazuje nam zmienić formę protestu. W związku z tym, że rząd nie podejmuje w tej chwili żadnych działań, nie pomaga medykom walczyć z pandemią, my zobowiązujemy się, że będziemy ratować jak najwięcej Polaków – mówił podczas środowej konferencji prasowej wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Artur Drobniak.

Czytaj więcej

Dodatkowy miliard na leczenie – trzecia zmiana planu finansowego NFZ

- Coraz trudniej jest spinać grafiki, bo medycy decyzją wojewodów przenoszeni są do szpitali tymczasowych i okrawa się personel na oddziałach niecovidowych – dodała Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Zapewniła, że Białe Miasteczko symbolicznie zostaje na miejscu, natomiast medycy przenoszą swój protest do sieci: – Tam będziemy udzielać porad naszym pacjentom i publikować filmy instruktażowe. Chcemy podkreślić, że poszerzamy krąg osób, które będą współpracować z Komitetem Protestacyjno-Strajkowym o grupę pacjentów – mówiła Krystyna Ptok.

Artur Drobniak dodał, że do Komitetu spływają alarmujące informacje ze szpitali - w wielu jednostkach na dyżurach na oddziale intensywnej opieki medycznej (OIOM), gdzie leżą najciężej chorzy, zamiast sześciu pielęgniarek na 12 pacjentów są dwie-trzy. - Ginekolodzy zajmują się ciężko chorymi 90-latkami z zapaleniami płuc, co nie jest do końca w ich kompetencjach, ale brakuje medyków, którzy kompetentnie mogliby zająć się pacjentami – opowiadał Artur Drobniak.

- Domagamy się zmiany systemu ochrony zdrowia w Polsce tak, by działał na rzecz pacjentów i na rzecz pracowników ochrony zdrowia. Problemy publicznej ochrony zdrowia są nadal nierozwiązane i będziemy robić wszystko, żeby do decydentów docierał nasz głos. Nie wykluczamy innych działań. Uważamy, że tylko ciągła presja na decydentów może zmienić tę sytuację – deklarowała Krystyna Ptok.