Wczoraj Trybunał Konstytucyjny rozpatrywał wnioski Warszawy i Krakowa o zbadanie 16 przepisów ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Sprawa nie zakończyła się rozstrzygnięciem, ponieważ sędziowie TK uznali za zasadne zapoznać się z oceną funkcjonowania ustawy o dochodach j.s.t. w ciągu ostatnich ośmiu lat (sygnatura akt: K 14/11).
W konsekwencji rozprawa została odroczona do 15 stycznia 2013 r.
– Nie kwestionujemy konieczności istnienia systemu wyrównawczego – mówi prof. Hubert Izdebski, pełnomocnik Warszawy. – Tyle że obowiązujący mechanizm z wyrównywaniem dochodów niewiele ma wspólnego – dodaje.
A to dlatego, że jedynie 30 proc. pochodzących z dokonywanych przez gminy wpłat jest dzielone na podstawie kryterium dochodowego. Część środków przyznawana jest samorządom na wykonywanie zadań, które wraz z wejściem w życie ustawy o dochodach j.s.t. zostały im przekazane.
– W konsekwencji zamiast wyrównywania dochodów mamy przekazywanie środków na utrzymanie dróg, funkcjonowanie powiatowych urzędów pracy czy dodatki mieszkaniowe – wyjaśnia prof. Hubert Izdebski.
Kolejne 30 proc. wpłacanych przez samorządy środków trafia do rezerwy, którą dysponuje minister finansów.
– Przy czym ustawa nie określa żadnych kryteriów, jak środki z tej rezerwy powinny być dzielone – zaznacza prof. Izdebski.
Dysfunkcjonalność systemu wyrównawczego najlepiej widać na przykładzie powiatów. Wszystkie, które wpłacają na janosika, otrzymują pewną kwotę z powrotem z części równoważącej subwencji ogólnej. Na przykład Kraków (miasto na prawach powiatu) w 2011 r. wpłacił do budżetu ponad 67 mln zł, z czego 23 mln otrzymał z powrotem.