Tak wynika z jednego z najnowszych wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA).
Czytaj więcej:
Osoba znajdująca się na drugim końcu świata, dzięki dostępnej technologii, może obecnie brać udział w pracach organu w czasie rzeczywistym, bez usz...
Pro
Sprawa dotyczyła mężczyzny, którego nie wpuszczono na posiedzenie komisji mieszkaniowej rady jednego z miast aglomeracji warszawskiej. Mieszkaniec nie pogodził się z takim ograniczeniem jego praw obywatelskich i sprawiedliwości postanowił szukać w sądzie. Powoływał się na konstytucyjne prawo biernego uczestnictwa w posiedzeniach komisji rad gminnych, które w tym przypadku zostało mu ograniczone. Samorządowcy obstawali przy swoim. Tłumaczyli, że podstawą odmowy wpuszczenia na posiedzenie komisji była potrzeba ochrony prywatności osób fizycznych, niepełniących funkcji publicznych. Podkreślono, że na posiedzeniu osoby ubiegające się o najem lokalu z zasobów gminnych szczegółowo przedstawiały także swoją sytuację rodzinną, zdrowotną czy finansową oraz podawały informacje o problemach z uzależnieniami czy przemocą w rodzinie. Samorządowcy zaznaczyli, że członkowie komisji podpisują oświadczenie, w którym zobowiązują się do nieujawniania danych osobowych, sytuacji mieszkaniowej i rodzinnej wnioskodawców. Tymczasem ten wymóg nie dotyczy osób postronnych.
Jawność obrad komisji mieszkaniowej może być ograniczona dla osób postronnych
Rację urzędnikom przyznał najpierw Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Warszawie. Nie kwestionował, że prawo do uczestnictwa obywatela w posiedzeniach rad gmin jest jednym z ważniejszych elementów budowy demokracji lokalnej. Niemniej tłumaczył, że nie każdy przypadek odmowy realizacji tego uprawnienia oznacza naruszenie prawa. Sąd zauważył, że w sprawie doszło do kolizji dwóch konstytucyjnie chronionych praw: do prywatności i do informacji publicznej. I w tym konkretnym przypadku pierwszeństwo dał ochronie prywatności. A to dlatego, że zdaniem WSA informacje dotyczące w znacznej mierze osobistych aspektów życia osób ubiegających się o lokal, powinny być szczególnie chronione. Nie dopatrzył się żadnej obiektywnie uzasadnionej przyczyny, by udostępniać je osobom postronnym. Sąd zupełnie nie wykluczył możliwości ingerencji w sferę prywatną za pomocą prawa do informacji publicznej, która niekiedy jest dopuszczalna dla ochrony dobra wspólnego. Niemniej wkraczanie w tę sferę, musi być dokonywane w sposób ostrożny i wyważony, z należytą oceną racji, które przemawiają za taką ingerencją.
Konstytucyjne prawo do informacji contra prawo do prywatności
Ostatecznie przegraną skarżącego przypieczętował NSA. Co do meritum nie zgodził się z poglądem, że zawnioskowanie o przyznanie lokalu komunalnego powoduje jawność wszystkich informacji o osobie, która się o to ubiega. Sąd nie kwestionował, że skarżący chce kontrolować działalność samorządu i domaga się respektowania jawności w tym zakresie. Niemniej, jak tłumaczył sędzia sprawozdawca Kazimierz Bandarzewski, granicą domagania się owej jawności są przepisy prawa. Sama zaś konstytucja przewiduje możliwość ograniczenia dostępu do informacji z uwagi na ochronę praw osób, których one dotyczą. Ponadto ustawa o dostępie do informacji publicznej wprost stanowi, że co do zasady informacje dotyczące prywatności osoby fizycznej nie podlegają ujawnieniu. NSA nie miał zaś cienia wątpliwości, że informacje ujawniane na posiedzeniu komisji mieszkaniowej miały charakter prywatny. Nie dotyczyły bowiem tylko tego, kto i gdzie stara się o mieszkanie, ale odnosiły się do stanu zdrowia, sytuacji rodzinnej, przemocy, czyli prywatnych danych, w dodatku wrażliwych. Wnioskodawcy zaś nie zrzekli się prawa do ich ochrony. W konsekwencji sąd uznał, że odmowa uczestnictwa w posiedzeniu, bądź jej części, na której były ujawniane informacje wrażliwe, jakie mogły być udostępnione osobom trzecim niewchodzącym w skład komisji tylko za wyraźną zgodą wnioskodawców, nie naruszała prawa. Wyrok jest prawomocny.
Sygnatura akt: III OSK 2833/23