Przekształcenia zoz w spółki prawa handlowego trwają od 2009 r. Jeszcze przed wejściem w życie ustawy o działalności leczniczej 1 lipca 2011 r. samorządy, czyli organy założycielskie zoz likwidowały je, tworząc spółki lecznicze. Od 2009 r. do 2011 r. formę organizacyjną zmieniły na tych zasadach 54 placówki.
Od ponad roku obowiązywania przepisów ustawy leczniczej w spółki przekształciło się ok. sześciu szpitali, m.in. szpital w Goleniowie, szpital w Opatowie i Przemysłowy Zespół Opieki Zdrowotnej w Gdańsku, szpital w Świętochłowicach. Prezesi nowo powstałych spółek uważają jednak, że przekształcenie nie jest lekiem na całe zło i nie sprawi, że szpital nagle przestanie mieć długi.
– Po transformacji zostało nam ok. 14 mln zł. Teraz musimy zaciągnąć kredyt, by pokryć długi. Dzięki temu szpital powinien odzyskać płynność finansową – tłumaczy Dariusz Skłodowski, prezes szpitala w Świętochłowicach.
– Restrukturyzacja jest potrzebna jeszcze przed przekształceniem – mówi Piotr Gołaszewski, rzecznik prasowy szpitala na warszawskim Bródnie. Zaznacza, że menedżerowie przekształconego w spółkę szpitala liczą dokładnie wszystkie koszty i nie mają długów dzięki temu, że usługi sprzątania i żywność dla pacjentów przygotowuje zewnętrzna firma.
Do 2013 r. samorządy będą musiały spłacić długi za podległe lecznice
Restrukturyzacja jest jednak bolesnym okresem dla pracowników, bo wiąże się bardzo często ze zwolnieniami. Kajetan Goring, obecny prezes Mysłowickiego Centrum Zdrowia, zwolnił 40 ze 140 zatrudnionych, a pozostałym obniżył wynagrodzenia o 20 proc. Podkreśla jednak, że jakość opieki nad chorymi na tym nie ucierpiała.
Z kolei prezes Wojciech Kaszyński broni się, że jego szpital siedlecki mimo przekształcenia ma 10 mln długu, bo nie mógł przeprowadzić żadnych zmian organizacyjnych.
– Zmieniła się tylko forma działania placówki. Restrukturyzacji nie dało się przeprowadzić, bo związki zawodowe wynegocjowały z samorządowcami, że spółka przejmuje załogę na zasadzie art. 231 kodeksu pracy – wskazuje Kaszyński.
– Szpital nie miał długów, a przekształcił się tylko po to, by zarabiać na komercji – oponuje Wiesław Kałuski, przewodniczący NSZZ „Solidarność" w szpitalu w Siedlcach.
Wiele powiatów i województw w obawie przed reakcją lokalnej ludności na razie zwleka z dobrowolnym przekształceniem publicznych zoz, ale już w przyszłym roku mogą stanąć pod ścianą. W 2013 r. samorząd będzie musiał spłacić długi za podległe mu placówki medyczne, a jeśli nie stać go na to – skomercjalizować szpital lub ostatecznie go zlikwidować.
– Celem ustawy o działalności leczniczej jest przecież prywatyzacja placówek medycznych. Niewidzialna ręka rynku nie uratuje jednak systemu ochrony zdrowia, bo nie jest ono towarem konsumpcyjnym – mówi radca prawny Maciej Dercz.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki k.nowosielska@rp.pl