Ustawa o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy
bezrobotnych do 25. roku życia, długotrwale bezrobotnych, tych powyżej 50. roku życia, bez kwalifikacji zawodowych, samotnie wychowujących co najmniej jedno dziecko do siódmego roku życia i niepełnosprawnych nazywa osobami w szczególnej sytuacji na rynku pracy. Mogą być objęte działaniami specjalnymi, jak prace interwencyjne, roboty publiczne, staże.
– Bezrobotni z przedziału 30–50 lat mają więc małe szanse na działania specjalne. Muszą tkwić w rejestrze ponad rok, aby stać się długotrwale bezrobotnymi. To bez sensu – uważa poseł Stanisław Szwed z Rady Ochrony Pracy.
– Osoby kilka lat figurujące na listach urzędu pracy mają trudności z powrotem na rynek pracy – mówi Gabriela Jabłońska, specjalista ds. rynku pracy z firmy Sedlak & Sedlak. – Dlatego szybciej trzeba stosować specjalną aktywizację.
Zdaniem Stanisława Szweda podział bezrobotnych na kategorie nie ma uzasadnienia. Często urzędy pracy nie mogą udzielić im pomocy, choć mają środki. Dlatego art. 49 należy wykreślić z ustawy.
– Pracownicy urzędów powinni mieć więcej swobody w doborze metod aktywizacji. Wszystko zależy od specyfiki regionu i sytuacji rodziny – mówi Dariusz Strzelec, specjalista ds. promocji zatrudnienia w Powiatowym Urzędzie Pracy w Radomiu. – W rodzinie, w której oboje rodziców nie ma pracy, sytuacja jest szczególnie ciężka. Takie osoby powinny być kierowane na staże i do prac interwencyjnych, nawet gdy są bezrobotne krócej niż rok.
– Trzeba umożliwić kierowanie na staż ze względów społecznych na podstawie decyzji starosty – uważa Monika Różycka-Górska, rzeczniczka prasowa Miejskiego Urzędu Pracy w Lublinie.