Sejm przyjął poprawki Senatu do ustawy o koncesji na roboty budowlane lub usługi. Teraz nowelizacja czeka tylko na podpis prezydenta. Zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2017 r.
Nowela przede wszystkim wprowadza in-house, czyli tryb wewnętrznego zlecenia zadań z obszaru użyteczności publicznej. Oznacza to, że tak jak w zamówieniach publicznych, samorządy będą mogły zlecać zamówienia koncesyjne wydzielonym w tym celu spółkom celowym. Daje to spółkom komunalnym możliwość budowania i eksploatacji obiektów oraz świadczenia usług z obszaru użyteczności publicznej bez konieczności przeprowadzenia przetargu.
Eksperci nie spodziewają się, że samorządy będą często korzystać z takiej możliwości.
– Wprowadzenie in-house do trybu koncesyjnego na pewno poszerza kompetencje organizatorskie samorządów, ale raczej nie przewidujemy gwałtownych zmian inwestycyjnych – mówi Grzegorz Kubalski, dyrektor Związku Powiatów Polskich.
Wojciech Hartung, counsel w Praktyce Infrastruktury i Energetyki DZP, potwierdza, że in-house w przypadku koncesji nie będzie miał tak szerokiego zastosowania jak może mieć w zamówieniach publicznych.
– Teoretycznie jednak spółki komunalne w trybie bezprzetargowym mogą wykonywać wiele zadań publicznych – dodaje Wojciech Hartun.
Jego zdaniem może być on wykorzystywany w szeroko rozumianym obszarze transportu – obejmującym np. rowery lub auta elektryczne, ale też wiaty przystankowe, w dostępie do sieci szerokopasmowych lub usług wodno-kanalizacyjnych.
Według ustawodawcy przepisy o trybie bezprzetargowym mają zapewnić przejrzystość w udzielaniu zamówień. Sam tryb in-house budzi jednak kontrowersje. Nowa ustawa daje bowiem samorządom możliwość wybudowania i eksploatowania obiektów i świadczenia usług tam, gdzie mogłyby to robić podmioty prywatne. Zdaniem przedsiębiorców zagraża to konkurencji.
– Takie rozwiązanie cofa nas w rozwoju prawnym i gospodarczym. Nie czując oddechu konkurencji, nie działa się efektywnie i optymalnie – uważa dr Łukasz Bernatowicz, ekspert prawny Business Centre Club.
Również zdaniem Hartunga taki tryb ogranicza konkurencję i może prowadzić do zamknięcia rynku.
– Jeżeli jednak ustawodawca dopuścił tryb in-house dla zamówień publicznych, to systemowo zasadne jest wprowadzenie analogicznych zapisów do ustawy o koncesji na roboty budowlane lub usługi – podkreśla Hartung.
Zmiany w koncesjach to jednak nie tylko in-house.
Ministerstwo Rozwoju przewiduje, że za sprawą nowelizacji zwiększy się udział małych i średnich firm w wykonywaniu umów koncesji. W jaki sposób? Wprowadzony zostanie szeroki katalog możliwych zmian umowy, w tym prawo interwencji. Ograniczony zostanie także czas trwania umów koncesji. Wedle nowych przepisów będą mogły być zawarte na dłużej niż pięć lat, tylko gdy koncesjonariusz nie będzie w stanie wcześniej odzyskać swoich nakładów. Ma to zwiększyć dostęp do rynku.
Nowa ustawa zmienia także system środków ochrony prawnej w obszarze koncesji. W miejsce obowiązującej drogi administracyjno-sądowej przyjmuje się system przewidziany w prawie zamówień publicznych, tj. odwołania do Krajowej Izby Odwoławczej oraz skargi do Sądu Okręgowego.