To sedno orzeczenia mającego znaczenie dla zakresu prezydenckiej prerogatywy do powoływania sędziów oraz zakresu, w jakim przepisy ustawy o SN stosuje się do NSA.
4 kwietnia 2018 r. sędzia NSA Wojciech M., któremu brakował nieco do wieku emerytalnego, złożył prezesowi NSA oświadczenie, skierowane do prezydenta RP, o przejściu w stan spoczynku. Jako podstawę wskazał art. 111 § 2 ustawy o Sądzie Najwyższym, która weszła w życie dzień przed jego wnioskiem i w art. 111 dopuszczała wcześniejsze przejście w stan spoczynku sędziów SN. W kwestiach nieuregulowanych odsyłała do odpowiedniego stosowania przepisów o SN.
Czytaj także:
Stan spoczynku sędziego nie jest emeryturą
Kancelaria Prezydenta RP w kilku pismach do prezesa NSA wyjaśniła, że sędzia NSA nie może skorzystać z tej ścieżki. Nie mając żadnej decyzji, sędzia złożył więc skargę na bezczynności prezydenta, domagając się zobowiązania go do wydania postanowienia o przejściu w stan spoczynku, zasądzenia od prezydenta grzywny i 20 tys. zł na rzecz sędziego jako swego rodzaju odszkodowania.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zobowiązał prezydenta do wydania decyzji, ale odmówił zasądzenia żądanych kwot. Sędzia Agnieszka Łąpieś-Rosińska zgłosiła zdanie odrębne, uznając, że prezydent nie musiał wydawać postanowienia. Podobnie argumentował przed NSA pełnomocnik prezydenta mec. Krzysztof Kondrat, podkreślając, że w drodze indywidualnej skargi nie można ograniczać prezydenckiej prerogatywy powoływania sędziów.
NSA utrzymał werdykt WSA. Sędzia Małgorzata Rysz powiedziała w uzasadnieniu, że nie ma tu naruszenia prerogatywy prezydenta do powoływania sędziów, a takie sprawy jak stwierdzanie daty przejścia sędziego w stan spoczynku to czynności administracyjne i muszą podlegać sądowej kontroli.
Sędzia zaznaczyła, że wyrok NSA w żadnym razie nie wskazuje, jaką decyzję ma wydać prezydent, ale ma obowiązek ją wydać.
Sygnatura akt: II GSK 295/20