Opinia biegłego jest wprawdzie jednym z dowodów, ale w wielu sprawach ma zasadnicze znaczenie. Bez niej nie ruszy do przodu np. proces o błąd lekarski, podział działki, a nawet o stłuczkę samochodową.
Choć sądy korzystają z tysięcy biegłych z rozlicznych dziedzin, nie mają w zasadzie wspólnych zasad postępowania czy wynagradzania. Kilkuletnie próby ustawowego uregulowanie statusu biegłego się nie powiodły.
[srodtytul]Potrzebna ustawa[/srodtytul]
Podczas weekendowego Kongresu Nauk Sądowych Zbigniew Wrona, wiceminister sprawiedliwości, zapowiedział uporządkowanie przepisów dotyczących biegłych sądowych w jednej ustawie (teraz reguluje je przede wszystkim [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=BEFF74CBB01D4911785A4AA1361D00D2?id=176596]rozporządzenie ministra sprawiedliwości z 24 stycznia 2005 r. w sprawie biegłych sądowych[/link]).
Wedle wstępnych założeń ustawy jasno mają zostać określone kryteria, na podstawie których będzie można uzyskać wpis na listę biegłych. Kandydata na biegłego miałaby badać komisja z udziałem ekspertów z danej dziedziny. Wskazane mają być też sytuacje, w których prezes sądu okręgowego (który prowadzi teraz listy biegłych, i tak ma pozostać) będzie odwoływał biegłego. Ma być też możliwe zawieszenie biegłego, jeśli byłoby prowadzone przeciwko niemu postępowanie. Wśród najważniejszych problemów minister wskazał kwestie finansowania, a ściślej mówiąc, podwyżki ich wynagrodzeń.
– To podstawowa wada obecnego systemu – powiedział „Rz” Krzysztof Makowski, kardiochirurg z Warszawy, od kilkunastu lat biegły sądowy. – Specjalistyczna ekspertyza wymaga wysiłku i kosztuje. Tymczasem praca biegłego przypomina właściwie pracę społeczną. Powiem szczerze: jeśli zajmuję się jedną opinią, to już nie przyjmuję następnej – przyznaje dr Makowski.
[srodtytul]Ochrona i selekcja[/srodtytul]
– Jeśli biegli chcą ustawy, zagwarantowania ochrony prawnej, to ich w tym popieram – powiedział „Rz” sędzia Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Iustitia. – Sam byłem świadkiem, jak uczestnik sprawy naubliżał biegłemu, a prokurator na to, że niech sam wytoczy mu proces.
Romuald Tomczyk, prezes Stowarzyszenia Rzeczoznawców Majątkowych, uważa, że ustawa jest niezbędna, ale jest on przeciwny rewolucji, w szczególności czemuś w rodzaju korporacji, jak również egzaminom.
– Kto miałby np. egzaminować profesora w danej specjalności? – pyta.
MS odpowiada, że chodzi tylko o przegląd kwalifikacji na podstawie dokumentów przedłożonych przez kandydatów. Jednak prezes SO powinien mieć prawo powołać komisję, która mu w tym pomoże.
– Status biegłego wymaga wzmocnienia, gdyż ich opinie stają się nieraz quasi-wyrokiem – mówi mec. Lech Obara, który prowadził sprawy przeciwko niesolidnym biegłym.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=m.domagalski@rp.pl]m.domagalski@rp.pl[/mail]