Problem dostrzegła Krajowa Rada Sądownictwa i występuje do prezesów wszystkich sądów w kraju, by ocenili sytuację w swoich jednostkach, napisali o zagrożeniach i propozycjach zmian. Potem rada zamierza zebrać nadesłane odpowiedzi i przedstawić plan naprawy.
Atak na sędziego w białostockim sądzie to najnowszy przykład agresji wobec wymiaru sprawiedliwości i jego bezradności.
– Sytuacja w sądach w całym kraju wygląda różnie – mówi „Rz" sędzia Antoni Górski, przewodniczący KRS. I podaje, że w wielu sądach zapewnieniem bezpieczeństwa zajmuje się policja, w mniejszych agencje ochrony. – W dodatku bardzo różnie wygląda przepływ informacji między sędzią referentem, przewodniczącym wydziału i prezesem – dodaje.
Maczety, noże, broń gazowa to przedmioty niemal codziennie przejmowane przez ochronę przy wejściu do sądu. W Krakowie nierzadko w sądzie wyłapywani są ludzie, za którymi został wysłany list gończy.
– Nasze sądy nie są bezpieczne – ocenia sędzia Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. Podaje przykład warszawskiego sądu, w którym przycisk alarmowy przywołujący na salę policję znajdował się poza zasięgiem sędziego.
Nawet w najmniejszych sądach powinna być policja albo straż sądową.
Dlaczego więc sędziowie nie zgłaszają „trudnych i niebezpiecznych" spraw prezesom z prośbą o specjalną ochronę? – To nie takie proste – ocenia sędzia Strączyński. I tłumaczy, że są sprawy, o których wiadomo, że mogą okazać się niebezpieczne. Są też jednak i takie, których charakter nie zapowiada ataku czy agresji.
W latach 90. w ciechanowskim sądzie oblano sędzię kwasem. Specjalnej ochrony nie było, ponieważ toczył się proces o miedzę.
Prezesi sądów szukają rozwiązania, jak sobie radzić z atakami na sędziów czy strony. Krzysztof Józefowicz, prezes Sądu Apelacyjnego w Poznaniu, mówi „Rz", że w sądzie apelacyjnym problemu nie ma.
– Widać go w sądach okręgowych i rejonowych. Najtrudniejsze i najbardziej niebezpieczne sprawy wyznaczamy na popołudnie, kiedy budynek sądu jest prawie pusty – mówi. – Sądy muszą być bezpiecznymi miejscami, ale wprowadzenie ostrych przepisów bezpieczeństwa może doprowadzić do paraliżu sądu – dodaje.
Problem widzą też sami sędziowie. Iustitia pisze do komendantów policji głównego i stołecznego pisma. Zwraca uwagę na coraz powszechniejszą i uzasadnioną opinię, że w sądach nie jest zapewnione odpowiednie bezpieczeństwo rozpraw i składów orzekających. Prosi o wyjaśnienie środowisku sędziowskiemu pewnych spraw związanych z wydarzeniami w Warszawie i bezpieczeństwem sądów.
Iustitia zauważa, że nagłośnienie przez media incydentów, którym policja w sądach nie zapobiegła, wywoła niewątpliwie społeczne przeświadczenie, że sądy są słabo chronione. To zaś może pociągnąć za sobą dalsze podobne wydarzenia.