Jakiś czas temu na tych samych łamach pisałem o tym, że cokolwiek zrobił rząd Prawa i Sprawiedliwości, PiS mógł być pewien, że obecny rząd zrobi to samo, tylko z nawiązką. Cokolwiek dzisiaj zrobi aktualny rząd, przyszły rząd PiS uczyni to również, tylko mocniej, chyba że powstrzyma go koalicjant.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Co się dzieje w Trybunale Konstytucyjnym? Wyjaśniamy

Z tej perspektywy ostatnie zdarzenia w Trybunale Konstytucyjnym stają się szczególnie groźne. Dyskusyjny wybór Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, siłowe wejście do siedziby Trybunału pod osłoną październikowej nocy i pod nieobecność prezydenta, tylko pozbawią kolejny rząd (w razie zmiany większości sejmowej) moralnych zahamowań przed podobnymi zachowaniami po wyborach. Co więcej, utrudnią ich potępienie przez obecną większość rządzącą (wówczas już prawdopodobnie opozycję). W oczach przynajmniej części zagranicznej i polskiej opinii publicznej pozbawią ją również prawa do moralnego potępienia takich działań. Jeżeli natomiast takie potępienie z zagranicy wybrzmi, to z perspektywy wielu Polaków jego nuty zabrzmią dużo bardziej fałszywie, aniżeli w latach 2015–2023.

Problem Trybunału Konstytucyjnego mogą rozwiązać tylko politycy

W tym samym czasie, w tle pobrzmiewają również hasła części życzliwego wobec PiS komentariatu „będziecie siedzieć”, kierowane do głównych architektów ostatnich zdarzeń w Trybunale Konstytucyjnym oraz zaangażowanych w nie komendantów policji.

Czytaj więcej

Sędzia Korwin-Piotrowska: Po prostu Trybunał nie działał. Wyroki nie były wydawane

Obawiam się, że nie doceniamy znaczenia tych okrzyków. Wydaje się tymczasem, że mają one dużo więcej wspólnego z rzeczywistością i mają dużo większe szanse na ziszczenie się w przyszłości, aniżeli wykrzykiwane w czasach komunizmu hasło „a na drzewach, zamiast liści, będą wisieć komuniści”.

Nie chcę i nie zamierzam zajmować się teraz egzegezą tego, co można było zrobić, aby dopuścić do orzekania nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Zostawię mądrzejszym od siebie wysokiej klasy rozważania teoretyczne o konstytucyjnym stanie wyższej konieczności. Nie tylko dlatego, że nie uważam się za godnego błądzenia po tak wysokim poziomie teorii. Przede wszystkim dlatego, że uważam i głoszę to od lat, iż tego konfliktu prawnicy nie rozwiążą. Mogą go rozwiązać wyłącznie politycy.

Czytaj więcej

Bogdan Święczkowski dla „Rz”: Jeśli jest szansa na dialog, to nie zależy ode mnie

I tutaj kryje się dużo większe ryzyko dla demokracji, aniżeli to wynikające z niefunkcjonującego od lat Trybunału Konstytucyjnego. Im bardziej jedna lub druga strona będzie szła w kierunku eskalacji, tym bardziej ta eskalacja będzie groźna dla jednej ze stron przy zmianie władzy. Ci, którzy ją oddają, będą się bowiem obawiać o wolność, majątek lub bezpieczeństwo osobiste.

Historia pokazuje, że taka obawa potrafi popychać ludzi do czynów, do których pozornie wydają się niezdolni. Zna ona również wielu demokratów, którzy z władzą nie chcieli się rozstać.

W sporze o Trybunale Konstytucyjny politycy muszą ustąpić ze swych pozycji

O ile jestem więc w stanie zrozumieć polityków dwóch głównych partii, którzy mamieni sondażowymi zyskami pchają nas coraz bardziej ku polaryzacji, o tyle nie jestem w stanie zrozumieć prawników i intelektualistów jeszcze ten ogień podsycających. Nie do końca rozumiem również mniejszych koalicjantów w obecnym rządzie, ale to świat polityki, a więc mogę go nie rozumieć.

Powinni oni jednak wszyscy znać historię i pamiętać, że demokracja często zmienia się w autorytaryzm lub totalitaryzm. Te zaś mogą być zarówno prawicowe, jak i lewicowe. Natomiast tym, którzy mi nie wierzą, że ścieżki politycznych karier mogą być naprawdę zaskakujące, przypomnę, że Fidesz Victora Orbana był początkowo takim węgierskim kuzynem Kongresu Liberalno-Demokratycznego.

Odpowiedzialność za Polskę i troska o nasze własne dobro wymaga więc dzisiaj nie podgrzewania nastrojów, lecz wymuszania na politykach wszystkich stron, aby ustąpili ze swoich pozycji. Doświadczenie negocjacyjne podpowiada mi natomiast, że – dla skuteczności – z propozycją kompromisu musi wystąpić strona posiadająca aktualnie przewagę. A kompromisu tego sobie i Państwu z całego serca życzę. Życzę go również politykom obu głównych sił politycznych. Paradoksalnie bowiem, może to właśnie dla nich osobiście jest on najważniejszy.

O autorze:

Michał Bieniak

Dr. nauk prawnych, adwokat, redaktor naczelny „Palestry. Pisma Adwokatury Polskiej”, członek Naczelnej Rady Adwokackiej